To Paweł Miter - ujawnia "Wprost". Człowiek, który zasłynął tym, że otrzymał dobrze płatną pracę w TVP, powołując się na znajomość z prezydentem. Mężczyzna używał wówczas skrzynki udającej skrzynkę e-mailową szefa prezydenckiej Kancelarii Jacka Michałowskiego.
- wyjaśnia Miter w rozmowie z "Wprost". Jak przyznaje, do sędziego Ryszarda Milewskiego dzwonił trzy razy. Przedstawiał się jako asystent ministra Tomasza Arabskiego z kancelarii premiera.
- relacjonuje Paweł Miter. -
Miter zapewnia również, że nie jest pracownikiem "Gazety Polskiej Codziennie", która opisała prowokację. Jak tłumaczy, pozostaje jedynie w ścisłym kontakcie z autorem artykułu.
Przyznaje również, że to od niego pochodzi fałszywa notatka Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o akcji "Ikar", która rozpętała aferę wokół Amber Gold. To on dostarczył ją do Marcina P., prezesa firmy finansowej.
- podsumowuje Paweł Miter.
Na pytanie, czy uważa się za dziennikarza, odpowiada: -