Jeśli przyznamy się do jednego czy drugiego przypadku, to on zostanie rozbudowany o inne i za chwilę będziemy mieli proces o odszkodowanie. Będziemy musieli najzwyczajniej w świecie płacić, płacić i jeszcze raz płacić - mówił gość Radia ZET. Dodał, że choć uważa przykład USA za "niekompatybilny" z Polską, to "nawet jeżeli to będą relatywnie niewielkie pieniądze, to trzeba je będzie zebrać i oddać".

Ks. Lemański uważa, że Kościół powinien płacić za przypadki molestowania i pedofilii. - Ksiądz jest przedstawicielem Kościoła. Jeżeli trafił do parafii, w której molestował dziecko, to nie dlatego, że spodobało mu się to dziecko, ale dlatego, że był tam proboszczem, wikariuszem, katechetą, organistą itd. Dlatego Kościół powinien brać współodpowiedzialność. Odpowiedzialność bierze ten człowiek, to on pójdzie siedzieć - argumentował.

Podał przykład, gdy do niego zgłosiła się kobieta, która po wizycie w kurii diecezjalnej zgłosiła przypadek napastowania przez księdza. – Ksiądz kanclerz naszej kurii, Wojciech Lipka, powiedział jej, że rozmawiał z tym księdzem i że on się już poprawi, że już nie będzie. A ponieważ ona zgłosiła się po raz kolejny, to ks. kanclerz powiedział jej, żeby tej sprawy nie nagłaśniała, bo to będzie atak na Kościół. W taki sposób tych spraw się nie załatwia! - powiedział Wojciech Lemański. - To była dorosła kobieta, a dziecko nie pójdzie do kurii. A jeżeli pójdzie do kurii z rodzicami i usłyszy takie dictum, to nie tylko z kurii odejdzie, ale również z Kościoła - ocenił.