Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojsko nadal ściga tysiące leserów

8 grudnia 2008, 00:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
HołdaAbolicja dla poborowych
HołdaAbolicja dla poborowych/Inne
Prokuratura wojskowa wciąż ściga kilkadziesiąt tysięcy mężczyzn, którym grozi kara za uchylanie się od służby - i to mimo że pobór ustał, a poborowych wojsko już nie potrzebuje. Żeby skończyć z prawnym absurdem, potrzebna jest ustawa abolicyjna. O rozwiązaniu tego problemu mówi DZIENNIKOWI Zbigniew Hołda, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

W piątek Bogdan Klich, minister obrony narodowej, ogłosił jedynie anulowanie kart powołania, ale wbrew oczekiwaniom nie zapowiedział abolicji dla niedoszłych poborowych uciekających przed wojskiem już tak długo, że zaczął ich poszukiwać wymiar sprawiedliwości. Nie wykluczył jednak, że ich problem w przyszłości zostanie jakoś rozwiązany. Najprostszy sposób to ustawa abolicyjna - przekonuje Zbigniew Hołda, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.


Prawo nie powinno dopuszczać takiej możliwości. Ale sytuacja ludzi uchylających się przed służbą jest bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać. Bo wojsko nie rezygnuje z poboru na 100 proc., przepisy zakładają możliwość jego powrotu w specjalnych okolicznościach. Jest więc podstawa do ścigania tych, którzy poboru unikali.


Najlepszym rozwiązaniem byłaby ustawa abolicyjna. Inaczej każdy przypadek poborowego trzeba będzie mozolnie rozpatrywać jeden po drugim - a to może potrwać lata. Można ją przygotować tak, by gwarantowała brak kary dla objętych nią Polaków, ale pod warunkiem przyjścia do np. Wojskowej Komendy Uzupełnień i zarejestrowania się, a właśnie tylko na tym zależy już wojsku. Zainteresowani abolicją zgłaszaliby się chętniej i szybciej niż doprowadzani do niej pod przymusem przez policję.


Nie. Po pierwsze dlatego, że szkodliwość społeczna unikania wojska jest niska, a już tylko to jest wystarczającą podstawą do rezygnacji z wymierzania kary. Po drugie, do tropienia takiej rzeszy młodych potrzebna jest cała armia urzędników i funkcjonariuszy. Tylko czemu miałaby służyć ich praca, skoro armia zrezygnowała z poboru?

* Zbigniew Hołda - polski prawnik, adwokat, dr hab. nauk prawnych, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj