Dziennik Gazeta Prawana logo

Bez Tuska prezydent nie powoła prokuratora

10 stycznia 2010, 22:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Choć to prezydent wybierze prokuratora generalnego z dwóch kandydatów przedstawionych mu przez Krajową Radę Sądownictwa, to premier Donald Tusk chce mieć prawo kontrasygnaty tej decyzji - ustalił DGP. "Wybór musi zostać potwierdzony przez premiera" - tłumaczy prof. Piotr Winczorek.

Nowa ustawa o prokuraturze, która wprowadza rozdzielność funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego nic nie mówi o roli premiera w procedurze wyboru szefa prokuratury. Założenia były bowiem takie, by oderwać urząd prokuraturę od rządu.

Ale z naszych ustaleń wynika, że bez zgody szefa rządu prezydent nie może powołać prokuratora generalnego. "Wybór musi zostać potwierdzony przez premiera. Bez jego kontrasygnaty decyzja prezydenta nie wejdzie w życie. A to dlatego, że wybór szefa prokuratury nie został wpisany do konstytucji jako prerogatywa prezydenta" - tłumaczy konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek.

Czy premier bierze pod uwagę sytuację, w której odrzuci wybór prezydenta? "Premier zaakceptuje każdy wybór" - zapewnia nas rzecznik rządu Paweł Graś. Co by się stało, gdyby jednak szefowi rządu nie spodobał się wybór prezydenta i odmówił kontrasygnaty? "Konkurs na prokuratora generalnego musiałby ruszyć od nowa. Prawnie to jest możliwe, ale nie wyobrażam sobie, by premier nie kontrasygnował decyzji prezydenta" - mówi prof. Winczorek.

Lech Kaczyński ma czas na podjęcie decyzji do 11 marca. I, jak zapowiada jego minister Paweł Wypych, na pewno przed upływem tego terminu zdecyduje, który z dwóch kandydatów przedstawionych mu przez KRS przejmie władzę nad prokuratorami. Wypych zapowiedział, że Lech Kaczyński podejmie decyzję po konsultacji z Radą Prokuratorów. Prezydent ma do wyboru sędziego Andrzeja Seremeta z Sądu Apelacyjnego w Krakowie i obecnego szefa Prokuratury Krajowej Edwarda Zalewskiego.

Jak pisaliśmy w piątek, prezydent skłania się ku tej pierwszej kandydaturze. Seremet nigdy nie należał do żadnej partii politycznej, a na początku lat 80. udzielał się w opozycyjnym Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Tymczasem Zalewski przez trzy lata był członkiem PZPR. W dodatku jest postrzegany przez opozycję jako człowiek Platformy i szefa klubu PO Grzegorza Schetyny. Zalewski odpowiada na te zarzuty, że „jest człowiekiem prokuratury”, a nie PO. "Na podstawie plotek dorobiono mi gębę. Nic na to nie poradzę" - twierdzi Zalewski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj