Inne / Piotr Kowalczyk
Reklama

Platforma Obywatelska nie widzi szans na porozumienie z Prawem i Sprawiedliwością. Dlatego zwraca się o pomoc do Lecha Kaczyńskiego. "Apeluję do prezydenta: niech pan poświęci weekend na rozmowy z bratem i przekona PiS do kompromisu" - prosi Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO.

Rano Bronisław Komorowski wraz z szefami klubów sejmowych na próżno czekali na Przemysława Gosiewskiego. Marszałek zaprosił polityków na dyskusje o uchwale, która ma zatwierdzić tratat lizboński. Gosiewski przysłał tylko list, w którym stwierdza, że Prawo i Sprawiedliwość bojkotuje rozmowy.

"Uchwała Sejmu nie wypełnia podstawowego postulatu klubu PiS dotyczącego wprowadzenia przepisów trwale gwarantujących wykonanie zapisów Traktatu z Lizbony" - napisał do marszałka.

Nie dadzą PiS kolejnej szansy

O co chodzi? PiS żąda, by reformujący Unię traktat lizboński zatwierdzić ustawą, a nie uchwałą. Ustawa ma bowiem większą moc prawną. Poza tym Prawo i Sprawiedliwość chce dołożyć do projektu ustawy zapis chroniący suwerenność Polski.

Marszałek Sejmu zapewnia, że uchwała będzie zawierała wszystko, czego domaga się partia Kaczyńskiego. Projekt jest w 90 procentach oparty na poprawce PiS do ustawy - tłumaczy. To jednak nie przekonuje Prawa i Sprawiedliwości.

"Uchwała nie ma żadnego znaczenia prawnego. Jest tylko wyrazem pewnej woli" - odpowiada Komorowskiemu szef klubu PiS Przemysław Gosiewski. "Nasza ustawa jest tak sformułowana, że mogą ją poprzeć wszystkie siły polityczne" - tłumaczy. "Jesteśmy zainteresowani ratyfikacją traktatu, ale nie w formie uchwały" - podkreśla Gosiewski.

Rzecznik klubu PiS Mariusz Kamiński wyjaśnia, że politycy Prawa i Sprawiedliwości przyjdą na rozmowy, ale tylko wtedy, jeśli marszałek będzie chciał dyskutować o ustawie. Nawet jeszcze dziś. Ale szef klubu PO Zbigniew Chlebowski nie chce dać PiS kolejnej szansy. "To jest ostateczna wersja kompromisu. Nie ma mowy, żebyśmy się cofnęli chociaż o krok. Nie będzie już żadnych spotkań" - stwierdził.

Lewica: To partyjne interesy

Szyki marszałkowi Komorowskiemu psują też politycy Lewicy i Demokratów. "Ta uchwała dotyczy interesu partyjnego, a nie państwowego. Nie poprzemy jej" - kategorycznie zapowiada Jolanta Szymanek-Deresz z LiD.

Jarosław Kaczyński przekonuje, że tylko ustawa gwarantuje samodzielność Polski w Unii. Chce dopisania do ustawy specjalnej preambuły, stwierdzającej, że "RP jest i pozostaje suwerennym państwem, którego decyzje mają źródło w woli narodu, dotyczy to w szczególności decyzji o przystąpieniu RP do UE (...), a także o ewentualnym wystąpieniu z niej".

Sejmowym sporom przygląda się Bruksela. Donald Tusk na spotkaniu unijnych szefów państw i premierów zapewniał, że problem z traktatem lizbońskim będzie szybko rozwiązany. "Znajdziemy sposób na awanturnictwo Jarosława Kaczyńskiego" - przekonywał.

Referendum nie będzie

Czy premier przyłączy się do swojej partii i również poprosi prezydenta o pomoc? Jeszcze nie wiadomo. Wczorajsze rozmowy szefów klubów z Lechem Kaczyńskim nie przyniosły rozwiązania problemu. Politycy wciąż nie mogą wypracować wspólnego stanowiska.

"Potrzebny jest czas na osiągnięcie takiego kompromisu, który dałby przytłaczającą większość w Sejmie. To nie musi być wiele tygodni, ale kilkanaście dni" - tłumaczył prezydent. Dodał również, że jest przeciwny pytaniu Polaków o zdanie i zatwierdzaniu unijnego dokumentu w referendum.

Traktat lizboński, nazywany również traktatem reformującym, podpisano w Lizbonie w grudniu 2007 roku. Dokument ten zastępuje Eurokonstytucję, odrzuconą wcześniej przez unijne państwa i wprowadza kilka istotnych zmian w funkcjonowaniu Unii. Najważniejsze dla Polski jest zachowanie do 2014 roku nicejskiego systemu głosowania, który dzieli głosy w Radzie Unii według powierzchni kraju, a nie liczby jego mieszkańców.