Dziennik Gazeta Prawana logo

Dlaczego PO-PiS nigdy nie pokona kryzysu?

17 lutego 2009, 14:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dlaczego POPiS nigdy nie pokona kryzysu
Dlaczego POPiS nigdy nie pokona kryzysu/Inne
Koalicji nie zawiera się z wrogiem. Bardziej wierzę już w jakiś nieformalny pakt - mówi politolog Marek Migalski o odświeżonym pomyśle powołania PO-PiS-u. Skąd wziął się ten pomysł? Powodów jest kilka, jednak zdaniem Migalskiego żaden z nich, nawet walka z kryzysem, nie jest na tyle mocny, żeby zaowocować powstaniem rządowej ekipy z krwi i kości.


Nie do końca wierzę w te doniesienia. Z prostego powodu. Nie widzę interesu, jaki miałby Donald Tusk i PO w tworzeniu koalicji z PiS. Oni ciągle są panami sytuacji. PO jest partią rządzącą i niepodzielnie panuje w sondażach, a Tusk ma największe szanse na wybór na stanowisko prezydenta w 2010 roku. Normalna, regularna koalicja z PiS-em odstręczyłaby od PO dużą część wyborców, którzy zagłosowali na tę partię, żeby odsunąć PiS od władzy. Taka koalicja mogłoby wzmocnić Lewicę, i to natychmiast. I wzmocniłaby PiS, bo udowodniłaby, że oskarżenia wysuwane pod adresem tej partii były bezzasadne. No bo jak można tworzyć rząd "z ksenofobiczną prawicą, zamordystami i securitate". Bardziej wierzę już w jakiś nieformalny pakt. Jakieś krótkotrwałe porozumienie, którego celem jest pokonanie kryzysu. To jest możliwe.


Oczywiście, że to jest możliwe, ale i tu jest kilka "ale". To mogła być zagrywka pod publiczkę, która ma pokazać premiera jako osobę myślącą w kategoriach dobra publicznego. Taką jak Churchill i Roosevelt. Oni musieli porozumieć się ze Stalinem, żeby pokonać Hitlera, więc Tusk porozumie się z PiS, żeby pokonać kryzys. Tyle że w tej sytuacji części wyborców PO także może dojść do wniosku, że ten PiS nie jest taki straszny.


Jeśli tak było, to trzeba przyznać, że prezydent był szybszy i sprytniejszy, puszczając dwa dni wcześniej w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" komunikat o tym, że należy się zjednoczyć dla dobra Polski w walce z kryzysem. Mowa była jednak o nieformalnym porozumieniu, a nie rządowej koalicji. Przecież takiej koalicji nie można robić z wrogiem. PO i PiS to nie SPD i CDU. Nasze partie są mocno skłócone, niemieckie mimo wszystko się szanują.


To wcale nie jest rozbieżność. Ja bardzo bym chciał, żeby Cindy Crawford spędziła ze mną weekend na Karaibach, ale całkowicie w to nie wierzę. Tak samo Polacy chcieliby współpracy PO i PiS, ale w nią nie wierzą. Poza tym powtórzę: Polacy co najwyżej chcą współpracy, ale nie chcą rządów PO-PiS.


Bo wyborcy PO nie chcą PO-PiS-u. Boją się kryzysu, ale boją się też powrotu PiS do władzy.

*Marek Migalski, politolog, wykładowca, komentator polityczny

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj