"Jako osoba wspomagająca strajk 1980 r. dostałam od pana 31 sierpnia 2006 r. przed Stocznią Gdańską Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. W strajkach Sierpnia '80 brały udział, wspomagały je miliony ludzi. Bez Lecha Wałęsy nie zakończyłyby się one tak wspaniale. Bez Lecha Wałęsy, jego odwagi, niekonwencjonalności, bez jego bezkompromisowości, umiejętności postawienia się władzy stanu wojennego nie byłoby III RP. Nie byłoby 1989 r., Pana prezydentury, mojej "Gazety Wyborczej" - pisze Ewa Milewicz w "Gazecie Wyborczej".
>>> Kaczyński: Praca w IPN wymaga odwagi
I odznaczył Pan ludzi z IPN, którzy dostarczają amunicji do strzelania do Lecha Wałęsy. Ale
dziwnie nie pamiętają w swoich publikacjach o wieńcach laurowych dla niego" - stwierdza Milewicz.
"Nazwał Pan ludzi z IPN odważnymi. , który od 1970 r. próbował mówić uzbrojonej władzy "nie". Rozumiem, na czym polegała odwaga Pana, Panie Prezydencie, kiedy od lat 70. działał Pan w opozycji demokratycznej. Na wyciąganiu teczek i jednostronnym ich interpretowaniu? Na czym polega odwaga piętnowania przez IPN ludzi takich jak Lech Wałęsa, czyli osób, których władza w osobie Pana Prezydenta tak nie szanuje? " - pisze publicystka "GW".
>>> Frasyniuk wzywa do wyjścia na ulice
"Ostatni czas pokazał, że odznaczył Pan Prezydent ludzi, którzy nie zawahają się użyć teczki do zniszczenia przeciwnika politycznego. I nie użyją teczki w obronie ofiary. - kończy Ewa Milewicz.