Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent odznaczył i wsparł IPN

7 kwietnia 2009, 20:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W samym sercu wojny o przyszłość Instytutu Pamięci Narodowej prezydent odznaczył prezesa IPN i 21 jego pracowników wysokimi odznaczeniami państwowymi. Co więcej, właśnie dlatego że ta wojna trwa, przyznał im ordery wyższej klasy, niż wcześniej zaplanował. "Odpowie kiedyś za to przed Trybunałem Stanu" - oburza się Lech Wałęsa, a PO pisze ustawę, która pomoże usunąć szefa IPN.

Lech Kaczyński już kilka dni temu zapowiadał, że uroczystość odznaczenia historyków IPN będzie dla niego okazją do wsparcia atakowanej instytucji i jej prezesa Janusza Kurtyki. Jak zapowiedział, tak zrobił.

>>>Kutz: Odznaczenia dla IPN to dla mnie szok

Prezes Kurtyka został uhonorowany Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. To jedno z najwyższych odznaczeń państwowych. Wśród wyróżnionych znalazł się też współautor książki "Lech Wałęsa a SB. Przyczynek do biografii" Piotr Gontarczyk.

Jak ustaliliśmy, listę kandydatów do odznaczeń w sierpniu 2008 roku złożył prezes IPN. Ale niespodziewanie Zrobił to po wybuchu awantury związanej z książką Pawła Zyzaka. Młody historyk Uniwersytetu Jagiellońskiego, pracownik krakowskiego oddziału IPN, na podstawie anonimowych głosów opisał w swojej pracy magisterskiej, wydanej niedawno jako książka, burzliwą młodość Wałęsy. W odpowiedzi minister szkolnictwa Barbara Kudrycka zarządziła na uczelni kontrolę. Miała wykazać, czy magistrant, przygotowując pracę, dochował reguł staranności, a uczelnia właściwie oceniła pracę. Ostatecznie Kudrycka wycofała wniosek o kontrolę na UJ.

>>>Nałęcz: "Zapomnieli dać order Zyzakowi"

Lech Kaczyński nie ukrywał, że przyznając odznaczenia historykom IPN, chodziło mu o gest poparcia dla instytutu. "To kolejny dowód, że cechą tej prezydentury jest konfrontacja" - mówił poseł PO Sebastian Karpiniuk.

O czym mówił prezydent, odznaczając ludzi IPN? Niemal każde zdanie odczytywane było w kontekście awantury o książkę o Wałęsie. Tak było, gdy mówił, że Gdy podkreślał, że "potężny splot interesów, który chciałby ruch odkrywania prawdy zatamować, nie dał ani przez chwilę za wygraną". Nawiązując do sprawy Zyzaka, prezydent stwierdził, że doszło do takich reakcji, bo "coś dotknęło tych, którzy są niedotykalni".

Co na to wszystko Lech Wałęsa? "Kiedyś przyjdzie taki czas, że Lech Kaczyński zostanie rozliczony przed Trybunałem Stanu za to, co robił i jak odznaczał" - skomentował dla DZIENNIKA. Dodał, że prezydent odznaczał za "fałsz i kłamstwa".

>>>Kaczyński: Praca w IPN wymaga odwagi

Karpiniuk zapowiedział, że W obronie prezesa stanęło całe kolegium instytutu. W opinii jego członków, to polityczne naciski na niezależną instytucję.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj