Dziennik Gazeta Prawana logo

Wałęsa twarzą Libertasu

1 maja 2009, 18:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie Anna Sobecka czy Roman Giertych będą twarzami polskiego Libertasu. Stał się nią nieoczekiwanie Lech Wałęsa. To on był główną gwiazdą kongresu partii Declana Ganleya w Rzymie. Wałęsa broni się, że nie popiera eurosceptycznego Libertasu, tylko Irlandczyka. Ale odbiór jest zupełnie inny. Tym bardziej że ugrupowanie to reklamuje się jako wskrzeszające ducha "Solidarności".

Lech Wałęsa był gościem kongresu Europejskiej Partii Ludowej. Owację na stojąco zgotowali mu twórcy traktatu lizbońskiego. Wielkim bohaterem nazwał go Declan Ganley, który przysłużył się, by ten traktat został pogrzebany.

>>>Polacy w Rzymie do Wałęsy: Bolek, zdrajca!

Informacja o wyjeździe Lecha Wałęsy na kongres Libertasu była wielkim zaskoczeniem. "" - mówił w "Sygnałach dnia” były premier Leszek Miller. "Na początku myślałem, że może nie wiedział, gdzie jedzie. Przecież w czwartek fetowano go na kongresie EPP jako symbol, a on wyskakuje z takim numerem?" - dziwił się jeden z polityków Platformy.

Ale Wałęsa nie żartował i wiedział, gdzie jedzie. Pojechał na osobiste zaproszenie Ganleya. "Ale po to, by powiedzieć, że się z nimi nie zgadzam" - zapewniał.

Jeśli taki był cel wystąpienia Wałęsy, to nie został osiągnięty. Jedyne słowa krytyki w jego wystąpieniu padły pod adresem grupki Polaków, która przerwała jego wystąpienie okrzykami "TW Bolek” i "zdrajca”. "" - powiedział Wałęsa. I dodał: "Zgadzam się z waszą diagnozą".

>>>Libertas wykorzystuje Solidarność

Działacze polskiego Libertasu rano odcinali się od Wałęsy. Tłumaczyli, że weźmie udział w naukowej części kongresu, a nie politycznej. Ale część była tylko jedna. A kiedy były prezydent nie skrytykował Libertasu, ton komentarzy się zmienił. "Prezydent Wałęsa uznaje naszą inicjatywę za cenną" - chwalił się po południu Daniel Pawłowiec. Nieoficjalnie ludzie związani z Libertasem zacierają ręce. " - mówi nam jeden z kandydatów Libertasu.

Libertas zdecydowanie odciął się także od incydentu z okrzykami. Jeden z jej polityków gorączkowo zapewniał nas, że zakłócający nie należeli do żadnej ze zorganizowanych grup. Po kilkunastu minutach zadzwonił z informacją, że udało się zidentyfikować prowodyrkę zajścia. "To Polka mieszkająca w Rzymie, zadeklarowana zwolenniczka Kaczyńskich" - mówił z radością. Od incydentu odciął się także sam Ganley, który wznoszących okrzyki określił mianem "idiotów” i zapewnił, że w Libertasie nie ma miejsca dla "sabotażystów”.

Ale Libertas stara się zawłaszczyć nie tylko Wałęsę, ale i jego dzieło. . "To prywatna strona naszego sympatyka, nieuzgadniana z nami" - zapewnia Pawłowiec. Ale coś jest na rzeczy. Sam Ganley w swoich publikacjach nazywa Libertas ugrupowaniem "wskrzeszenia ducha <Solidarności>”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj