Dziennik Gazeta Prawana logo

Ziobro zderzył się z kamerą. Nie pojawił się na procesie ze Schetyną

30 maja 2012, 14:58
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zbigniew Ziobro przegrał proces z Grzegorzem Schetyną. Odwołał się od wyroku, jednak sąd musiał odwołać rozprawę. Wszystko przez kolizję Zbigniewa Ziobry z kamerą, o której na Facebooku napisała Monika Olejnik.

Ziobro przysłał dzień wcześniej do sądu pismo z prośbą o odroczenie rozprawy, w której - jak napisał - chciałby uczestniczyć osobiście, ale doznana przez niego pourazowa rana tłuczona górnej wargi do czasu zdjęcia szwów uniemożliwia mu swobodne wypowiadanie się. Do pisma dołączył zaświadczenie lekarskie.

Sąd odroczył termin rozprawy, zobowiązując Zbigniewa Ziobrę do przedłożenia zaświadczenia od lekarza biegłego sądowego i pouczył, iż ewentualne dalsze nieobecności z powodu choroby muszą być usprawiedliwione zaświadczeniem od lekarza sądowego. W sądzie stawił się pełnomocnik Grzegorza Schetyny.

W maju 2009 r. ówczesny wicepremier i szef MSWiA Sejmu Grzegorz Schetyna wytoczył Ziobrze proces o ochronę dóbr osobistych za jego wypowiedź w Radiu Maryja z 17 marca 2009 r. Ziobro - były minister sprawiedliwości i ówczesny poseł PiS - mówił m.in., że Schetyna jest .

Powołując się również na wypowiedzi , Ziobro stwierdził, że jest to . We wrześniu ub. roku Sąd Okręgowy w Krakowie uznał, że Zbigniew Ziobro (PiS) musi przeprosić Grzegorza Schetynę (PO) za naruszenie jego dóbr osobistych - czci, godności i dobrego imienia; ma też zapłacić 20 tys. zł na cele społeczne.

Sąd zobowiązał Ziobrę do opublikowania przeprosin na antenie Radia Maryja i Radia Zet w miesiąc od uprawomocnienia się wyroku. Zasądził także od niego 20 tys. zł na rzecz Fundacji Ewy Błaszczyk "Akogo?" i 2 tys. kosztów dla powoda. Zdaniem sądu działanie pozwanego było bezprawne, a jego wypowiedź bez wątpienia nie pozostawała w żadnym związku z jego działalnością poselską. Także argument pozwanego, że miał na myśli odpowiedzialność polityczną jest niezasadny, ponieważ w swojej wypowiedzi tego nie wyartykułował - wskazał m.in. sąd.

W apelacji od tego wyroku Ziobro zarzucał m.in., iż sąd błędnie przyjął, że udzielając wywiadu nie działał w ramach mandatu poselskiego, tzn. że nie chronił go immunitet poselski; że nie przekazał sprawy do Warszawy, o co on wnosił, gdyż tam znajduje się jego centrum życiowe; że nie wyłączył sędzi mimo - jak podawał - uzasadnionej wątpliwości co do jej bezstronności, czyli nieprzychylnego stosunku do strony pozwanej (bo uchylała pytania do świadków, wyznaczała terminy przed wyborami).

Podnosił także, że sąd pominął szereg wniosków dowodowych, w tym przesłuchanie kilkudziesięciu świadków; naruszył jego wolność wypowiedzi i błędnie ustalił, że wypowiedzi naruszyły godność powoda. Prosił też o przekazanie apelacji do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Pierwsza rozprawa apelacyjna, wyznaczona na początek kwietnia, nie doszła do skutku, ponieważ okazało się, że pod apelacją Zbigniewa Ziobry brakuje jego podpisu. Europoseł został wezwany do uzupełnienia tego braku, co uczynił w terminie. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj