To jednak nie jedyne dosadne słowa, która padają pod adresem Europy Plus. Ta inicjatywa to przejaw politycznego ADHD, braku cierpliwości. Dotychczasowe próby powrotu Kwaśniewskiego do polityki nie zakończyły się oszałamiającym sukcesem. Jestem bardzo zdziwiony, że się zdecydował na ten projekt - mówi także na gazeta.pl socjolog Jarosław Flis.

Dopytywany o to, na czyje poparcie może w takim razie liczyć Europa Plus, za którą stoją także Janusz Palikot i Marek Siwiec odpowiada wymijająco. Wygląda do mało obiecująco. Takie inicjatywy już się pojawiały i nic z tego nie wynikało. Jej symbolem miałby się stać Andrzej Olechowski? Etatowy czarny koń polskich wyborów... - wskazuje dla przykładu. 

I jednym tchem przekonuje, że na powstaniu Europa Plus najwięcej zyskał szef Ruchu Palikota, który jest teraz - jak mówi socjolog - w największych kryzysie, po tym stracił posła, a wokół jego osoby rozpętała się medialna burza.

Jedyne na co Palikot, a i Kwaśniewski, mogą liczyć, to poważny konflikt w PO. Lecz przecież może być jak wiosną 2011 roku: będzie przesilenie, ale gorączka minie i okaże się, że Platforma nie jest w najlepszej kondycji, ale pogłoski o jej śmierci były mocno przesadzone - przekonuje.

Jarosław Flis podkreśla przy tym, że ani Kwaśniewski, ani Palikot nie mają doświadczenia w polityce, które dowiodłoby skuteczności ich działań. Żaden z nich nigdy władzy wykonawczej nie sprawował. Bo chyba nie chodzi o doświadczenie Kwaśniewskiego sprzed ćwierćwiecza, gdy był w PRL ministrem sportu? (…) Popularność Kwaśniewski zawdzięcza prezydenturze, lecz prezydent to stanowisko reprezentacyjne. Pozwalało zyskać ludzką sympatię, ale nie uznanie za twarde, konsekwentne działanie - przekonuje.

Potykający się Palikot, rozchwiany Kwaśniewski i Siwiec, który zawsze wolał stać w drugim szeregu, łatwiej tu zobrazować słabość niż siłę - podkreśla.