"Wprost" opisuje śledztwo CBA dotyczące finansowania siatkarskiego klubu "Atom Trefl Sopot" z państwowej Polskiej Grupy Energetycznej.

Tygodnik pisze, że klub stał się oczkiem w głowie prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego z PO, ale też pomorskiego barona Platformy Sławomira Nowaka. W klubie pracował jego
bliski współpracownik Tomasz Słodkowski. Przez radę nadzorczą przewinął się też Krzysztof Kilian, przyjaciel premiera Tuska. Miliony złotych na siatkarski klub szły
z państwowej Polskiej Grupy Energetycznej. Formalnie chodziło o „budowanie i propagowanie pozytywnych emocji związanych z planowanymi strategicznymi inwestycjami na obszarze Pomorza”. Finał? CBA, afera i niegospodarność wielkich rozmiarów. Dokładnie rozmiarów 11 milionów złotych.

Od początku 2013 r. CBA wzywa byłych menedżerów PGE, by pytać ich o umowy sponsorskie z klubem sportowym. Na rozmowach byli m.in. Drożdż i Zadroga. W marcu tego roku nieoczekiwanie z kierowania Atomem Treflem Sopot rezygnuje podopieczny ministra Nowaka, Tomasz Słodkowski.

Klub podaje, że sprawa nie ma żadnego podtekstu. I chodzi jedynie o to, że Słodkowski ma nowe plany zawodowe. Rozmówca ze służb: – Sprawa jest dziwna,
zatrzymana na początku drogi. CBA odfajkowało robotę. Posłali zawiadomienie na Drożdża i Zadrogę do prokuratury za dwie umowy. Umyli
ręce. Nie zainteresował ich wątek wejścia Zadrogi do klubu z Piły, gdzie wcześniej płynęły pieniądze PGE za licencję. Nie zainteresował ich wątek, jak rozchodziły się miliony w sopockim klubie. Może politycznie to zbyt delikatne? Może po waszym tekście nie będą mieli wyjścia i się do tego wezmą?