To było spontaniczne, choć w moim wypadku przemyślane - powiedziała na antenie Radia ZET Danuta Huebner. Rząd nadzorujący prokuraturę, która już prawie dwa lata się zastanawia, czy powieszenie portretów 6 posłów na Rynku w Katowicach było happeningiem, czy też było głęboko symboliczne; poczekam na rozwiązanie tej sprawy i wtedy podam im rękę - dodała. Stwierdziła też, że skłoniła się przed grupą stojących, bo chciała uhonorować prezes SN Małgorzatę Gersdorf i wicemarszałek Małgorzatę Kidawę-Błońską. Takie wyrażanie instytucjonalnego szacunku gestem głowy, czy ciała czy poprzez podanie ręki - cóż to za różnica - zauważyła.

Także m.in. Bartosz Arłukowicz nie podszedł do premiera czy marszałka Sejmu. Podobnego gestu - jak napisała na Twitterze - nie wykonałaby Janina Ochojska. Szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej, która kandydowała z list KE, nie mogła być na ceremonii, bo przebywa w szpitalu.

"Zasłużyłam sobie na Państwa negatywne opinie. Nie czuję się "wybrańcem", nie wyważam się ponad innych, szanuję cudze poglądy. Ale chyba mam prawo wybierać ludzi, którym chcę podać rękę. Nie robiłabym tego ostentacyjnie. Kule ułatwiają mi to. Przepraszam, że Państwa zbulwersowałam" - stwierdziła szefowa PAH. "Na Boga Panie Tomaszu, legalnie wybrany w demokratycznych wyborach Premier RP jest zamieszany w afery, ukrywa majątek, podejmuje decyzje szkodzące nauczycielom, niepełnosprawnym, mniejszościom a uchodźców traktuje jak śmiecie. Podanie ręki jest akceptacją tego co ten człowiek robi" - dodała, komentując krytyczne wpisy internautów.

Wśród krytyków takiego zachowania polityków opozycji znalazł się m.in. Tomasz Lis, który przecież ostro krytykuje rząd. Napisał, że on sam wykonałby ten gest, by uszanować wyborców PiS.

Ochojską skrytykowała też znana blogerka Kataryna. Napisała, że rozważała głosowanie na kandydatkę KE, ale gdyby to zrobiła, to by tego pożałowała. "Pierwszego dnia w wielkiej polityce okazała się Pani prawdziwym politykiem, takim jak oni. A ja liczyłam na nową jakość" - skomentowała.

Okazuje się też, że nie tylko opozycja zbojkotowała szefa rządu i marszałka Sejmu. Dłoni im nie podał także europoseł Ryszard Czarnecki.