Wysyłanie e-maili mających skompromitować sędziów krytykujących zmiany przeprowadzone w wymiarze sprawiedliwości, rozsiewanie na ich temat plotek, wreszcie inspirowanie dziennikarzy przychylnych PiS do tworzenia materiałów mających takie osoby zdyskredytować. Tym miała się zajmować znana w świecie mediów społecznościowych kobieta o imieniu Emilia. A wszystko to miało się dziać, jak twierdzi portal Onet.pl, pod auspicjami podsekretarza stanu Łukasza Piebiaka.
Wczoraj do sprawy odniósł się premier Mateusz Morawiecki. – – zadeklarował premier. Piebiak w związku z aferą został zawrócony z urlopu, a następnie ogłosił swoją dymisję. Od osób z ministerstwa usłyszeliśmy przed dymisją Piebiaka, że sprawa i tak jest przegrana, więc trudno sobie wyobrazić, by dalej miał on pełnić swoją funkcję.
W ogóle politycy PiS nie byli wczoraj skłonni do zdecydowanej obrony wiceministra. Osoba z otoczenia premiera mówiła, że jeśli to prawda, to nie znajduje na to słów. – komentuje. Jeden z polityków mówi, że w PiS krąży wiele plotek.– przekonuje. Gdy pytamy, czy może być tak, jak sugerują politycy opozycji, że jest to element rozgrywki między ludźmi Zbigniewa Ziobry i Mateusza Morawieckiego, nasz rozmówca odrzuca taki wariant. – twierdzi.
Sprawa bulwersuje środowisko sędziowskie. Piebiak jest bowiem sędzią. Dlatego część komentatorów uważa, że sprawa nie może się zakończyć na odebraniu mu teki wiceministra. – mówi Beata Morawiec, prezes Stowarzyszenia Sędziów "Themis". – – przekonuje.
Wtóruje jej Bartłomiej Starosta, przewodniczący Stałego Prezydium Forum Współpracy. –wskazuje. Jak zaznacza sędzia Starosta, obecnie Łukasz Piebiak zapewne nie musi się obawiać ani konsekwencji dyscyplinarnych, ani karnych.
tłumaczy sędzia Starosta.
Te przypuszczenia znajdują potwierdzenie w słowach, jakie padły w nieoficjalnej rozmowie z ust osób z resortu. – mówi jeden z bliskich współpracowników Ziobry. Zapewne sędziowski rzecznik dyscyplinarny i prokuratura zajmą się sprawą, skoro trafiły do nich doniesienia medialne oraz zawiadomienia kierowane przez polityków opozycji, ale trudno się spodziewać, by postępowanie zakończyło się niekorzystnie dla Piebiaka. Bądź co bądź – słyszymy – nie inspirował on hejterów, lecz jedynie grzecznie im dziękował za służbę dla Polski. A to przecież karalne nie jest.
O wszczęcie postępowanie dyscyplinarnego przeciwko sędziemu może wnosić m.in. Krajowa Rada Sądownictwa. –mówi DGP Leszek Mazur, przewodniczący KRS. –– zapewnia. Sprawę może wszcząć z urzędu również rzecznik dyscyplinarny. Piotr Schab, który pełni tę funkcję, nie odbierał wczoraj telefonu.
Odpuścić nie zamierza opozycja, która znów poczuła krew, widząc, że sprawa lotów byłego marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego traci siłę rażenia. –– przekonuje Marek Sawicki z PSL. Politycy PO zapowiedzieli, że będą domagać się wyjaśnień, czy o sprawie wiedział minister Ziobro i czy on również nie powinien zostać zdymisjonowany.
Lewica wczoraj złożyła doniesienie do prokuratury. Politycy powołali się na podejrzenie popełnienia przestępstwa polegającego na nielegalnym przetwarzaniu danych osobowych oraz przekroczenia uprawnień funkcjonariusza publicznego. Złożono także wniosek do Urzędu Ochrony Danych Osobowych w związku z podejrzeniem naruszenia przepisów RODO.
mówił w Sejmie Krzysztof Gawkowski z Wiosny. O jakich konsekwencjach mowa, zakładając, że zarzuty kierowane wobec wiceministra się potwierdzą? Doktor Maciej Kawecki, dziekan Wyższej Szkoły Bankowej w Warszawie i były koordynator prac nad reformą ochrony danych osobowych w resorcie cyfryzacji, twierdzi, że do przeanalizowania są trzy kwestie. – mówi ekspert. Drugi problem dotyczy danych osobowych i tysięcy rozesłanych e-maili, oczerniających sędziów.
– – wskazuje dr Kawecki.
Oprócz odpowiedzialności karnej wiceministra kara finansowa groziłaby także ministerstwu. Nałożenie takiej sankcji musiałoby zostać poprzedzone przeprowadzeniem postępowania UODO. Jak dowiedzieliśmy się w UODO, problem jest analizowany i dzisiaj ma zapaść decyzja, jakie działania zostaną podjęte w tej sprawie. Co istotne, MS powinno samo zawiadomić UODO o wycieku danych.
Trzeci problem polega na różnej odpowiedzialności pani Emilii i osoby, która przekazała jej adresy. –– mówi dr Kawecki.
Z Łukaszem Piebiakiem nie udało nam się wczoraj skontaktować.