W środę w radiu TOK FM szef PSL podkreślał, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ponosi odpowiedzialność polityczną za to co się działo w jego resorcie.
- – zaznaczył Kosiniak-Kamysz.
Dodawał przy tym, że szefowa komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann przesłuchując byłych ministrów wielokrotnie dopytywała, "to co, pan nie wiedział, co się działo u pana w ministerstwie, jak to możliwe". Zaznaczył, że żaden minister nie jest w stanie przejrzeć całej korespondencji, która przychodzi do resortu, ale - podkreślił - w przypadku sprawy dotyczącej resortu sprawiedliwości "mówimy o odpowiedzialności politycznej".
- – mówił Kosiniak-Kamysz.
Stwierdził ponadto, że nie są potrzebne kolejne ustawy, które miałyby zadekretować przyzwoite zachowanie kolejnych grup ludzi. - – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Akcję dyskredytowania sędziów w ubiegłym tygodniu opisywał Onet. Według doniesień portalu mieli być w nią zaangażowani m.in. b. wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak i sędzia delegowany do resortu sprawiedliwości Jakub Iwaniec. Po tych doniesieniach Piebiak, na prośbę Ziobry, podał się do dymisji, a Iwaniec zastał odwołany z delegacji do MS. Ponadto Ziobro zwrócił się do Krajowej Rady Sądownictwa o przygotowanie kodeksu etyki regulującego zachowanie sędziów w mediach społecznościowych.
Kosniak-Kamysz ocenił w środę ponadto, że niezbędna jest również dymisja szefa Telewizji Polskiej Jacka Kurskiego nie za sprawę "farmy trolli" w Ministerstwie Sprawiedliwości, "tylko za hejt, który leje się w telewizji rządowej". - – powiedział lider ludowców.
Według niego, "to, co się dzieje w telewizji rządowej, rodzi jakąś gigantyczną kłótnię społeczną, atmosferę wrogości i nienawiści w rodzinach". - – ocenił prezes PSL.