Według Millera, Donald Tusk jest obecnie najbardziej znanym na świecie, czynnym polskim politykiem.  Ma wybitne kwalifikacje, żeby być dobrym polskim prezydentem - ocenił. Sądzę, że Donald Tusk jest w stanie wygrać z Andrzejem Dudą. Proszę zwrócić uwagę, że notowania Tuska są cały czas wysokie, a przecież ten polityk nie rozpoczął kampanii wyborczej – powiedział Miller na konferencji prasowej w Poznaniu.

Ocenił, że wystawienie przez opozycję wspólnego kandydata w pierwszej turze wyborów prezydenckich jest praktycznie nierealne. Według niego, o fotel prezydencki najprawdopodobniej będą walczyć m.in. szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, kandydat prawicy, nieznany jeszcze kandydat PO i Robert Biedroń - jako przedstawiciel lewicy.

Według Millera, w przyszłorocznych wyborach prezydenckich dojdzie do drugiej tury. W drugiej turze cała opozycja powinna zogniskować się wokół tego kandydata, który uzyska najwięcej głosów i który ma szansę wygrać z Andrzejem Dudą. Dla mnie takim kandydatem jest niezmiennie Donald Tusk – oświadczył Miller.

Były premier przyznał, że rozumie rozgoryczenie szefa PO Grzegorza Schetyny po niedzielnych wyborach. On ma rację, kiedy mówi, że źle się stało, że Koalicja Europejska została rozbita i pamiętajmy, że pierwszą cegłę z tego muru wyjął Kosiniak-Kamysz – zauważył Miller. Zwrócił uwagę, że różnica między KE i PiS w wyborach do PE wynosiła 7 proc., a w niedzielnych wyborach parlamentarnych, PiS i PO dzieliła 16 proc. Gdyby Koalicja Europejska utrzymała się, to wynik byłby lepszy – ocenił.

Gdyby cała opozycja poszła zjednoczona pod sztandarem KE lub KO, to PiS mógł przegrać te wybory, tym bardziej, że jeżeli zliczymy wszystkie głosy, które padły na opozycję, to jest ich więcej niż tych, które padły na PiS – powiedział Miller.

Zdaniem b. premiera, najlepiej dla lewicy byłoby, gdyby w parlamencie powstał jeden klub poselski. Na razie słyszę, że (lider Lewicy Razem, Adrian) Zandberg jest temu przeciwny, i że chciałby tworzyć własne koło – zaznaczył. Na razie jest atmosfera karnawału, ale wiemy, że po karnawale przychodzi okres prozaiczny, ciężkiej pracy. Mam nadzieję jednak, że tendencje jednościowe będą silniejsze niż tendencje dezintegracyjne – podkreślił Miller.