Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowy rząd nie tak prędko

18 listopada 2007, 14:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie ma żadnych wątpliwości. Wstępne wyniki podane przez Państwową Komisję Wyborczą dają Platformie Obywatelskiej 209 posłów. To aż o 18 miejsc mniej, niż podawały wczorajsze wstępne sondaże. Jednak jeśli dodać do mandatów PO 31 foteli w Sejmie, które mają ludowcy, możliwa staje się koalicja rządowa, która ma większość w Sejmie. Na razie liderzy PO milczą w tej sprawie - pisze DZIENNIK.

Czy Donald Tusk zostanie premierem? "To nie jest kwestia chęci, tylko chyba poważnego obowiązku, niewykluczone, zobaczymy" - zasłaniał się szef PO.

Politycy PO tłumaczą, że negocjacje rozpoczną się dopiero wtedy, gdy znany będzie ostateczny podział mandatów w Sejmie. A oficjalne wyniki PKW poda dopiero dziś po południu.

"Musimy mieć pewność, ile dokładnie głosów brakuje nam do większości. Od tego zależą konkrety" - mówi nam jeden z polityków PO. Konkrety, czyli ewentualna koalicja z PSL. Na razie szef PSL Waldemar Pawlak odbija piłeczkę: "Inicjatywa tworzenia rządu należy do Platformy".

Z wcześniejszych, wstępnych rozmów PO z ludowcami wynika, że PSL obok resortu rolnictwa chce Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, na które szykowany jest Janusz Piechociński. Ludowcy mieli też chrapkę na MON. Jednak PO nie zgodziła się. Mówi się także o kandydaturze Radosława Sikorskiego na szefa MSZ. Tym bardziej że niemal pewne jest, iż Bronisław Komorowski, który aspirował do tej roli, ostatecznie będzie marszałkiem Sejmu.

Wczoraj głośno spekulowało się również o roli dwóch czołowych outsiderów w polityce. Chodzi o Jana Rokitę, który wycofał się z polityki, i Kazimierza Marcinkiewicza - ten w ostatnim dniu kampanii oficjalnie wsparł Tuska.

"Popularny Marcinkiewicz w tym rządzie to bardzo ciekawa propozycja" - uśmiecha się jeden z polityków PO. A Rokita? W najbliższych dniach część polityków PO chce przekonywać do niego Tuska, ale jego ścisłe otoczenie jest przeciwne. "Dopóki Nelly jest po drugiej stronie, u boku prezydenta, to nierealne" - usłyszeliśmy od polityka PO.

Perspektywa powstania rządu na razie jest więc mglista. Wczoraj Donald Tusk oświadczył, że rozmowa o przyszłości politycznej będzie tak naprawdę możliwa dopiero 5 listopada, kiedy zbierze się po raz pierwszy nowy Sejm.

"Mnóstwo spekulacji i żadnych konkretów. Wszystko rozgrywa się między Tuskiem i Schetyną, a oni milczą jak sfinksy" - relacjonuje jeden z ważnych polityków PO. A inny precyzuje: "Milczą, bo sami nie wiedzą, kompletne zamieszanie".

Według naszych informacji zwołane wczoraj naprędce posiedzenie zarządu Platformy miało charakter raczej techniczny. Poważnych rozmów o kandydatach na ministerialne posady nie było. Szef klubu Bogdan Zdrojewski zapowiedział jedynie, że ostatecznej decyzji w sprawie ewentualnej koalicji należy spodziewać się dopiero 10 listopada, na kiedy zwołano radę krajową partii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj