Dziennik Gazeta Prawana logo

185 minut obietnic premiera Donalda Tuska

23 listopada 2007, 22:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Tusk pobił nie tylko własny rekord długości przemawiania, ale też wszystkich dotychczasowych szefów rządu - pisze DZIENNIK. Jego sejmowe expose trwało 185 minut. Zadanie numer jeden: uwolnić energię Polaków. Przemówienie zakończył norwidowskim wezwaniem: "Wolni ludzie, tworzyć czas!"

Donald Tusk koncentrował się na przyszłości. O sprawach z przeszłości, lustracji czy dekomunizacji, nie padło ani słowo. Nie było też w tym przemówieniu ducha rewanżyzmu wobec poprzedników. Przeciwnie. Tusk wyraźnie wykonywał gesty pojednania w stronę opozycji. Zaatakował mocno raz na początku.

"Wydaje się, że Polacy 21 października odrzucili władzę, która wyrzekła się cnót podstawowych, kardynalnych w polityce. Takich cnót, jak zdrowy rozsądek, umiar, powściągliwość, pokora" - powiedział. I nakreślił zupełnie inny styl władzy, jaką chce sprawować: opartej na zdrowym rozsądku, która będzie konflikty łagodzić, a nie się nimi żywić. Nawet sam Jarosław Kaczyński klaskał z uznaniem na zapowiedź premiera, że podpisze traktat reformujący UE wypracowany przez poprzedników. Ale bez Karty Praw Podstawowych.

"Zaufanie - to będzie motto mojego wystąpienia" - zapowiedział już na wstępie. I rzeczywiście, to słowo padało kilkadziesiąt razy. Zaufanie władzy do ludzi, ludzi od władzy - taką receptę premier dołączał do niemal wszystkich problemów, które poruszał. Często niestety była to jedyna wskazówka. Tusk twardo obiecał stopniowe obniżanie podatków dla wszystkich, zmniejszenie deficytu budżetowego, a z drugiej strony podwyżki dla budżetówki.

Słowo "liberalizm" pojawiło się tylko raz. Liberał Tusk jako premier mówił zdecydowanie więcej o kwestiach społecznych. Były zapowiedzi kilku odważnych pomysłów. Długo jednak zastrzegał, że bon edukacyjny nie zostanie wprowadzony od razu i tylko w porozumieniu z rodzicami. Nie ukrywał, że jego rząd będzie dużo prywatyzował, ale od razu wspominał, że z korzyścią dla ludzi. Euro zaś zostanie wprowadzone szybko, ale tylko wtedy, kiedy będzie pewne, że nikt na tym nie ucierpi.

Nikt nie spodziewał się, że przemówienie potrwa ponad trzy godziny. I kiedy o 12.04 Tuskowi wypadła jedna mała karteczka spośród stron expose, sam pokazał, że wie, na jaką próbę cierpliwości wystawia przeciwników. "Droga opozycjo, to nie jest kartka, na której jest napisane: powinien kończyć" - żartuje Tusk. I choć 10 minut później kończy swoje wystąpienie przy burzy oklasków, prosząc o udzielenie wotum zaufania dla rządu, zaznacza: "Droga opozycjo, nasz czas się dopiero zaczyna, a nie kończy".

Po powrocie do ław Tusk pomachał żonie i dzieciom, które tego dnia były z nim w Sejmie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj