Co ma zrobić kobieta, kiedy chce wyrwać się z pracy na zakupy? - pyta "Fakt". I odpowiada: Większość Polek tłucze się autobusem i sama taszczy ciężkie siatki. Tymczasem bulwarówka przyłapała posłankę Joannę Senyszyn z LiD, jak bierze z sejmowego parkingu limuzynę z kierowcą i pędzi do sklepu.
Posłanka lewicy często powtarza, jak bardzo troszczy się o publiczne pieniądze. I wspólnie z kolegami z partii rozlicza z marnotrawstwa kolejne ekipy rządzące. Ale kompletnie o tym zapomina, gdy w grę wchodzi jej własna wygoda - bulwersuje się "Fakt".
Gdy pani poseł buszowała po butikach w warszawskim centrum handlowym, sejmowy kierowca usłużnie czekał na nią przed sklepem. A gdy już skończyła zakupy, odwiózł ją tam, gdzie sobie zażyczyła.
Nie ma co, życie posłanki ma swoje uroki. Problem w tym, że za pieniądze podatników - grzmi bulwarówka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane