Dziennik Gazeta Prawana logo

"Kaczyńscy odpowiadają za aneks o WSI"

10 kwietnia 2008, 00:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Kaczyńscy odpowiadają za aneks o WSI"
Inne
Premier Donald Tusk obciążył braci Kaczyńskich odpowiedzialnością za szkody, które jego zdaniem wyrządził w służbach specjalnych Antoni Macierewicz. To komentarz do wczorajszej publikacji DZIENNIKA, który ujawnił, że aneks do raportu o WSI zawiera listę polityków z Lechem Wałęsą na czele, którzy powinni stanąć przed Trybunałem Stanu.

Kancelaria Prezydenta milczy. Tymczasem premier stawia ostre pytania. "Stało się nieszczęście, że osobie tak źle przygotowanej oddano tyle władzy. Wskutek działania pana Macierewicza mamy dzisiaj bardzo poważne problemy ze służbami, które pracują na rzecz bezpieczeństwa żołnierzy" - oświadczył. Donald Tusk zaatakował też wprost braci Kaczyńskich za powołanie Macierewicza na likwidatora WSI: "To jest nieodpowiedzialność pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego i poprzedniego premiera Jarosława Kaczyńskiego" - podkreślał.

Wczoraj ujawniliśmy, że aneks do raportu o WSI kończy się listą osób, które zdaniem likwidatorów powinny stanąć przed Trybunałem Stanu za tolerowanie patologii i przestępstw w służbach. Są na niej nazwiska Lecha Wałęsy, Janusza Onyszkiewicza, Bronisława Komorowskiego i Jerzego Szmajdzińskiego.

Premier uznał, że to nie on powinien się tłumaczyć z tych wniosków.

"To pytanie do mocodawców politycznych pana Macierewicza. Czy oni także chcą postawić przed Trybunałem Stanu Lecha Wałęsę, Bronisława Komorowskiego i nie wiem kogo tam jeszcze" - mówił Donald Tusk.

W listopadzie ub.r., czyli już po przegranych przez PiS wyborach, Macierewicz przesłał Lechowi Kaczyńskiemu 800-stronicowy aneks do raportu o WSI. Od tamtego czasu prezydent nie odtajnił dokumentu.

"Szef zdaje sobie sprawę, że to jest bubel i zastanawia się, co zrobić, by go nie publikować" - mówią nam nieoficjalnie pracownicy Kancelarii Prezydenta.

Na informacje DZIENNIKA zareagowali wymienieni w aneksie politycy.

"Nie zrobiłem niczego, czego bym się wstydził" - skomentował Lech Wałęsa. Byłemu prezydentowi autorzy aneksu zarzucają budowę nieformalnych struktur służb specjalnych w BBN. "Jeśli budowałem jakąś strukturę do kontroli UOP i WSI, to przez Kaczyńskich. Jeden był u mnie szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, a drugi szefem kancelarii. Jeśli były spiski, to tylko oni mogli je robić, bo mają to w genach" - oświadczył Wałęsa.

Autor aneksu Antoni Macierewicz zaatakował wczoraj DZIENNIK, próbując dezawuować podane przez nas informacje. Twierdził, że są nieprawdziwe. Ale jednocześnie sam sobie zaprzeczał, bo przyznawał, że nazwiska tych polityków jako odpowiedzialnych za bezprawie w WSI są już wymienione w pierwszym raporcie.

Macierewicz mija się z prawdą, sugerując, że podane przez nas fakty pochodzą z jawnego raportu. Dlaczego? Choć w pierwszym raporcie pojawiają się nazwiska szefów MON, to dopiero - jak ujawniliśmy - tajny aneks precyzuje, że powinni oni stanąć przed Trybunałem Stanu. Poza tym to w aneksie, a nie w raporcie, autorzy opisali szczegółowo układ, który miał rzekomo budować w BBN Lech Wałęsa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj