Dziennik Gazeta Prawana logo

Prokurator: Nie naciskano na mnie w sprawie Ziobry

11 lipca 2008, 15:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Czy "funkcjonariusze Tuska" naciskali na prokuratora Wojciecha Miłoszewskiego, by ten fałszywie oskarżył byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę? Tak twierdzą politycy PiS. I donieśli o tym prokuraturze. Chcą także, by ustalono, czy postępowanie dyscyplinarne wobec Miłoszewskiego ma związek z jego odmową. Ale on sam mówi dziennikowi.pl: "Żadnych nacisków nie było".

Wczorajsze wyznanie krakowskiego prokuratora Wojciecha Miłoszewskiego, który w TVN24 opowiadał, że domagano się od niego, by złożył doniesienie na byłego ministra Zbigniewa Ziobrę, zrobiło dziś sporą karierę. Najpierw posłowie PiS w proteście przeciw łamaniu demokracji wyszli z Sejmu, potem złożyli w prokuraturze doniesienie.

Tymczasem sam prokurator mówi teraz dziennikowi.pl, że... żadnych nacisków nie było. A jeszcze wczoraj Miłoszewski tak mówił w TVN24 o rozmowie na temat doniesienia przez niego na Ziobrę: "Referent sprawy zadzwoniła do mnie i powiedziała, że jeśli tego nie zrobię, to ona wyląduje w jakiejś prokuraturze w Gołdapi".

Dziś Miłoszewski wyjaśnia, że nie odebrał zachowania płockiej prokurator jako formy nacisku. Twierdzi, że po prostu referent mówiła mu, iż powinien stawić się w prokuraturze i złożyć zawiadomienie o przestępstwie. A on sam odparł, że nie może, bo nie uważa, by minister ZIobro informując prezesa PiS zrobił coś złego. Także podczas przesłuchań nie odczuł, by cokolwiek mu sugerowano. "Nigdy bym na to nie pozwolił" - mówi dziennikowi.pl.

Ale jeszcze inną wersję podaje płocka prokuratura. Według jej rzecznik Iwony Śmigielskiej-Kowalskiej, ani prokurator prowadząca, ani nikt z prokuratury niczego nie sugerował, ani do niczego nie nakłaniał. "Nie było takiej potrzeby procesowej" - tłumaczy. Bo według niej sprawę byłego ministra można było prowadzić już na podstawie dokumentów otrzymanych z Warszawy. "Telefonicznie ustalano tylko terminy przesłuchań pana Miłoszewskiego w charakterze świadka" - mówi rzecznik.

"Kłamią w żywe oczy"- odpowiada dziennikowi.pl Miłoszewski. Potwierdza, że taka rozmowa, jaką przytoczył w telewizji się odbyła, i że zaraz po niej poinformował o niej co najmniej kilkanaście osób z prokuratury.

Ale Miłoszewski nie jest zadowolony z tego, że jego nazwisko wplątano w sprawę ewentualnych nacisków. "Nigdy tego tak ani nie nazwałem, ani nie odebrałem" - powtarza.

Wojciech Miłoszewski to prokurator, który w 2005 roku na polecenie Zbigniewa Ziobry referował Jarosławowi Kaczyńskiemu sprawę mafii paliwowej. To właśnie z tego powodu śledczy chcą teraz, by Ziobro stracił immunitet poselski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj