Niczego ich historia nie nauczyła. Politycy skrajnie prawicowej partii NPD nie ukrywają, że fascynują się hitlerowską ideologią. Chcą szkolić szeregi wiernych wyznawców nazizmu. Właśnie po to szukają terenów, na których mogliby założyć obóz treningowy.
Za miejscem pod nazi-szkołę rozgląda się Jürgen Rieger, adwokat związany z NPD. Próbował bez powodzenia w Dolnej Saksonii, przyjechał więc do Brandenburgii. Choć w miasteczku Kleinow powitały go transparenty: "Precz z nazistami!", nie zraził się. Tu najpewniej kupi dla swoich towarzyszy działkę o powierzchni 14 tys. metrów kwadratowych z budynkami, w których zamieszka 70 osób.
Właściciel ziemi, którą interesuje się NPD, Norbert Rothhardt, nie ma wyjścia. "Muszę sprzedać tę działkę" - wyjaśnia. Dlaczego? Bo jest bankrutem i jeśli jej nie sprzeda, zgodnie z niemieckim prawem straci prawo do zasiłku. "Brakuje tylko mojego podpisu" - dodaje. Jest tylko jeden sposób, by ziemia nie trafiła w ręce neonazistów. Mieszkańcy muszą się dogadać, przebić ofertę i odkupić działkę. Burmistrz miasteczka zapowiedział już, że poszuka na ten cel pieniędzy w miejskiej kasie.
Wcześniej na podobny krok zdecydowali się mieszkańcy Grafenwoehr w Nadrenii-Palatynacie. Za zdewastowaną halę tenisową, którą interesowała się NPD, władze gminy zapłaciły pół miliona euro.