Dziennik Gazeta Prawana logo

Tylko powstańcy mogą usunąć Kadafiego

21 marca 2011, 11:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ataki lotnicze koalicji powstrzymały natarcie Kadafiego, ale to nie wystarczy, by obalić dyktatora. Mogą to zrobić jedynie rebelianci, którym Zachód powinien pomóc zdobyć Trypolis.

Francuski opiniotwórczy dziennik podkreśla, że rozpoczęta w sobotę operacja koalicji USA, Francji, W. Brytanii, Kanady i Włoch "Świt Odysei" "w ciągu 24 godzin zatrzymała kontrofensywę wojsk Muammara Kadafiego". Dzięki temu Bengazi, bastion powstańczej libijskiej Rady Narodowej, na nowo "oddycha" - ocenia gazeta. Jej zdaniem pierwsza faza lotniczych ataków na cele Kadafiego była jednak najłatwiejsza i nie przesądza o klęsce libijskiego dyktatora. "Le Figaro" nie wyklucza, że konflikt przedłuży się, gdyż Kadafi zapowiada bezpardonową walkę do samego końca.

"Operacja lotnicza nie wystarczy do kontrolowania kraju o powierzchni trzy razy większej od Francji. Aby uniknąć ugrzęźnięcia i ryzyka podziału Libii, powstańcy libijscy muszą wykorzystać pomoc, zorganizować swoją własną ofensywę i ustanowić w Trypolisie nowy rząd. Wtedy zyskają szersze poparcie społeczne" - podkreśla "Le Figaro". "Trzeba mieć nadzieję, że będą do tego zdolni" - dodaje.

Według "Le Figaro", nie wszyscy członkowie koalicji przeciw Kadafiemu są równie mocno zaangażowani w ten konflikt i nie wszyscy mają identyczne cele. "Francja, wspierana przez W. Brytanię, wykazuje się największą determinacją. Stany Zjednoczone pozostają ostrożne, udzielając +wsparcia+ operacji wojskowej, twierdząc jednocześnie, że jej celem nie jest odsunięcie Kadafiego pd władzy" - wylicza dziennik. Z kolei Liga Arabska, popierająca rezolucję ONZ o ustanowieniu zakazu lotów w Libii, jest krytyczna wobec ataków lotniczych w obawie przed stratami wśród ludności cywilnej.

Główne francuskie gazety, niezależnie od opcji politycznej, popierają interwencję koalicji w Libii. Lewicowe "Liberation", opozycyjne wobec prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego, twierdzi, że "gdyby pozwolono Kadafiemu na mordowanie jego narodu, byłoby to złym sygnałem dla dyktatorów w regionie, upewniającym ich o bezkarności w momencie, gdy ludy arabskie biją się o wolność".

Inne gazety przypominają z zadowoleniem, że Francja należała do inicjatorów rezolucji ONZ w sprawie Libii, a następnie naciskała na międzynarodową interwencję w tym kraju. "Prezydent Sarkozy i minister spraw zagranicznych Alain Juppe zdecydowali, aby zapomniano o czarnych godzinach francuskiej dyplomacji podczas rewolt w Tunezji i Egipcie" - pisze dziennik ekonomiczny "Les Echos". Wtórują mu inne dzienniki, które zwracają uwagę, że Paryż próbuje zatrzeć usilnie złe wrażenie, które wywarła bierność władz Francji w sprawie rewolucji w świecie arabskim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj