W Ramalli na Zachodnim Brzegu Jordanu witały Abbasa tysiące ludzi, trzymając jego portrety i wymachując narodowymi flagami. Wielu Palestyńczyków wyraża swój podziw i entuzjazm dla lidera, który nie ugiął się ani pod presją Izraela, ani Stanów Zjednoczonych, zgłaszając wbrew ich stanowisku wniosek o członkostwo Palestyny w ONZ.

Reklama

"Powiedzieliśmy światu, że dziś mamy do czynienia nie tylko z arabską wiosną, ale i z wiosną palestyńską. Wiosną walki bez przemocy, która osiągnie swój cel" - zapewnił Abbas. Jak powiedział, tym celem jest utworzenie niepodległej Palestyny ze stolicą w Jerozolimie.

"Podnieście głowy z dumą, jesteście Palestyńczykami!" - zaapelował prezydent Autonomii Palestyńskiej po powrocie do Ramalli, gdzie złożył wieniec na grobie legendarnego przywódcy Jasera Arafata.

Abbas już w sobotę był w Ammanie, stolicy Jordanii, skąd w niedzielę przyjechał do Ramalli. W głównym mieście Autonomii Palestyńskiej nie ma międzynarodowego lotniska, a palestyńskie delegacje nie korzystają z izraelskiego portu lotniczego im. Ben Guriona pod Tel Awiwem.

"Cały wolny świat z najwyższym szacunkiem zaakceptował waszą historię, wasze aspiracje i nadzieje" - oświadczył po powrocie Abbas, nawiązując do swojego, przerywanego kilkakrotnie owacjami, piątkowego wystąpienia na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ, podczas którego uzasadniał złożony tego samego dnia wniosek o przyjęcie Palestyny do ONZ. Ma on zostać rozpatrzony przez Radę Bezpieczeństwa.

Według Abbasa, walka o niepodległą Palestynę może jeszcze potrwać długo. Zapewnił, że będzie się toczyć za pomocą pokojowych protestów i negocjacji, ale powtórzył, że rokowania nie mogą zostać wznowione dopóty, dopóki Izrael kontynuuje budowę osiedli żydowskich na spornych terytoriach.

Mimo to, jeszcze w niedzielę kierownictwo Autonomii Palestyńskiej ma rozpatrzyć najnowszy plan pokojowy kwartetu bliskowschodniego(ONZ, UE, USA, Rosja). W sobotę palestyńscy liderzy, w tym Abbas, krytykowali tę inicjatywę, twierdząc, że nie uwzględnia podstawowych warunków strony palestyńskiej, dotyczących granic przyszłego państwa oraz zamrożenia żydowskiej kolonizacji.

Palestyńscy i izraelscy komentatorzy podkreślają, że Abbas dotąd był uznawany raczej za dość bezbarwnego urzędnika, niż za charyzmatycznego przywódcę, ale teraz, kiedy wygłosił "przemówienie w stylu Arafata", wyrósł na bohatera nie tylko palestyńskiej, ale i arabskiej ulicy. Jego wystąpienie w Nowym Jorku transmitowało na żywo wiele arabskich stacji telewizyjnych.

Reklama