Rozpoczęty wczoraj w Rio de Janeiro szczyt klimatyczny ONZ nie rozwiąże problemów ziemi. Przejdzie do historii jako spotkanie obfitujące w absurdy. Kosztowne zielone technologie to niejedyny pomysł ekologów na walkę z efektem cieplarnianym. Zdaniem Parlamentu Europejskiego, który przygotował swoje stanowisko na Rio – redukować emisje można za pomocą... parytetów płci.

Reklama

Jak wynika z przyjętej rezolucji, efekt cieplarniany uderza w pozycję kobiet w krajach rozwijających się, na których spoczywa ciężar pracy, utrzymania domów, zaopatrzenia ich w wodę itd. W związku z tym PE zwrócił się do innych unijnych instytucji i krajów o „uwzględnienie aspektu płci w strategiach na rzecz przeciwdziałania klęskom żywiołowym”. Kwoty płciowe na poziomie 40 proc. mają powstrzymać znikanie lodowców.

To niejedyny kontrowersyjny pomysł na walkę o przyszłość ziemi. Jak przekonują naukowcy z London School of Economics and Political Science (LSE), antykoncepcja jest trzecim najefektywniejszym po inwestycjach w geotermiczne ogrzewanie i produkcję biopaliwa sposobem na walkę z globalnym ociepleniem.

Z kolei eksperci z Uniwersytetu Michigan w USA ustalili, że negatywny wpływ na środowisko mają rozwody. Zdaniem badaczy wysoki wskaźnik rozwodów pociąga za sobą marnotrawstwo energetyczne oraz zwiększenie produkcji odpadków, które zatruwają środowisko. Gospodarstwa amerykańskich rozwodników zużywają o 56 proc. więcej elektryczności i wody na osobę niż gospodarstwa par małżeńskich. Autorzy badań wyliczyli, że gdyby nie było rozwodów, tylko w USA można by zaoszczędzić ponad 73 mld kilowatogodzin elektryczności i 2,3 bln litrów wody.

Przed Rio popisali się również Australijczycy z Commonwealth Scientific and Industrial Research Organization (CSIRO). Proponują oni szczepienie rogacizny, by ograniczyć emisję metanu z żołądków tych zwierząt.