Minister wręczył nagrody funkcjonariuszom, którzy zatrzymali mężczyznę próbującego dokonać zamachu w autobusie miejskim we Wrocławiu, Błaszczak nagrodził także policjantów, za udaremnienie ataku bombowego na radiowozy przed komisariatem Warszawa-Włochy.

Reklama

Sprawność i skuteczność działania funkcjonariuszy polskiej policji zapobiegła tragedii, gdyż w obu wypadkach mieliśmy do czynienia nie z atrapami, tylko z realnymi ładunkami wybuchowymi. Ta sprawność i skuteczność oszczędziła życie ludzkie, co niewątpliwie jest największą wartością. Do tego są powołani funkcjonariusze policji, więc wyróżnienie i nagrody były czymś zupełnie oczywistym - powiedział minister. Dodał, że takie postawy funkcjonariuszy zawsze będzie nagradzał, bo stanowią one, że społeczeństwo ma zaufanie do policji. Bez zaufania społeczeństwa do policji trudno zadbać o praworządność - zaznaczył.

Mariusz Błaszczak podkreślił, że policja musi dysponować odpowiednimi narzędziami, żeby zapewnić bezpieczeństwo obywateli naszego kraju. Myślę, że po tych wydarzeniach wszyscy ci, którzy krytykują ustawę antyterrorystyczną, powinni zamilknąć - powiedział szef MSWiA.

Pytany o przypuszczalne powody koincydencji dwóch podobnych prób podłożenia ładunków wybuchowych Błaszczak odpowiedział: Rzeczywiście, one były podobne o tyle, że w obu przypadkach mieliśmy do czynienia nie z atrapami, tylko z realnymi materiałami wybuchowymi. To pokazuje - dodał - że bezpieczeństwo państwa polskiego musi stać się przedmiotem bardzo głębokiej analizy i tak się dzieje.

Komendant główny policji nadinsp. Jarosław Szymczyk podkreślał, że w sprawie wrocławskiej kluczowa była praca zespołowa polskich policjantów, głęboka analiza wszystkich informacji, śladów, danych, które do nas spływały, również sygnałów od mieszkańców, trudno powiedzieć o jednym przełomowym momencie, to był efekt mrówczej pracy nad elementami tej niezwykłej układanki, przede wszystkim efekt pracy analitycznej. Jeśli chodzi o sprawę warszawską, tutaj zdecydowanie zadziałała dobra praca operacyjna - dodał. Tu także, jak powiedział, funkcjonariusze analizowali informacje, które docierały różnymi kanałami, z różnych stron.

To było pięć dni i pięć nocy ciężkiej pracy policjantów w całym kraju - powiedział o operacji wrocławskiej zastępca dyrektora Biura Kryminalnego KGP mł. insp. Adam Pilarek. Dodał, że liczba policjantów zaangażowanych w tę sprawę w różnych strukturach mogła przekroczyć tysiąc.

W zeszłym tygodniu został zatrzymany Paweł R., 22-letni student, podejrzany o podłożenie ładunku wybuchowego w autobusie we Wrocławiu. Niewielki ładunek eksplodował na przystanku po wyniesieniu go z autobusu przez kierowcę. Lekko ranna została kobieta. W czwartek sąd aresztował podejrzanego na trzy miesiące.

Reklama

Z kolei w środę stołeczna prokuratura i policja poinformowały o zatrzymaniu w Warszawie trzech mężczyzn w wieku 35, 31 i 17 lat, związanych ze środowiskiem anarchistycznym. Zatrzymań dokonano podczas podkładania przez nich ładunków wybuchowych pod dwoma radiowozami przed komisariatem w warszawskich Włochach. Mężczyźni nie przyznali się do popełnienia zarzucanego im przestępstwa i odmówili złożenia wyjaśnień. Podejrzanym grozi do ośmiu lat więzienia, zostali aresztowani na 3 miesiące.

Policja informowała, że ładunki były skonstruowane z dwóch butli z płynem zapalającym i dodatkowym materiałem, który miał wzniecić eksplozję, oraz lontem. Ładunki - jak wskazywała policja - "mogły bezproblemowo zniszczyć radiowozy".