Dziennik Gazeta Prawana logo

Niemiecka prasa: Rekonstrukcja rządu w Polsce pod dyktando Kaczyńskiego

10 stycznia 2018, 11:19
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Antoni Macierewicz, Witold Waszczykowski i prezydent Andrzej Duda
Antoni Macierewicz, Witold Waszczykowski i prezydent Andrzej Duda/PAP
Rekonstrukcja rządu w Polsce, przeprowadzona pod dyktando szefa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, ma wzmocnić PiS przed rozmowami z UE oraz zbliżającymi się wyborami - oceniają w środę "Frankfurter Allgemeine Zeitung" i "Sueddeutsche Zeitung".

Podczas powołania we wtorek nowych ministrów w Pałacu Prezydenckim ważne było również to, kogo zabrakło na uroczystości - podkreśla publicysta "FAZ" Konrad Schuller.

Przede wszystkim nie było Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS i formalnie tylko posła, a w rzeczywistości "najbardziej wpływowego człowiek w kraju". Jednak "prawdziwą sensacją dnia" była nieobecność trzech ministrów - Jana Szyszki, Witolda Waszczykowskiego i Antoniego Macierewicza - którzy "jak nikt inny w rządzie (może poza Zbigniewem Ziobrą, który symbolizuje kampanię Kaczyńskiego przeciw sądownictwu) uosabiali konflikty, które Polska toczy z Unią Europejską".

"FAZ" podkreśla, że ważny jest przede wszystkim , który w rządzie PiS grał rolę "tarana, którego Kaczyński wysyłał za każdym razem, gdy chodziło o walkę z UE i jej instytucjami". - dodaje gazeta.

Odwołanego szefa MON Macierewicza "FAZ" określa z kolei jako "jedyną postać w (rządzie w) Warszawie bardziej niebezpieczną dla reputacji Polski niż Waszczykowski" oraz "jedną z najbardziej paradoksalnych postaci polskiej rzeczywistości", która "w przeciwieństwie do większości popleczników Kaczyńskiego" jest jeszcze bardziej radykalny od szefa PiS i ma własnych zwolenników na ultrakonserwatywnej prawicy.

Rekonstrukcja rządu ma dwa cele: w konflikcie Polski z UE wyeliminowała największych podżegaczy, nie sygnalizując przy tym najmniejszego kompromisu, a także umocniła Kaczyńskiego i prezydenta Andrzeja Dudę, który wielokrotnie popadał w spory kompetencyjne z Macierewiczem i Waszczykowskim. - podkreśla publicysta dziennika, wskazując nowego szefa MON Mariusza Błaszczaka i nowego szefa MSZ Jacka Czaputowicza.

- pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

Także "Sueddeutsche Zeitung" piórem Floriana Hassela ocenia, że w rządzie powstałym po rekonstrukcji "widać rękę szefa PiS". .

Hassel podkreśla jednak, że zmiany kadrowe w polskim rządzie nie oznaczają zmiany konfrontacyjnego kursu wobec UE. Kaczyński "pozwolił tylko, by poleciały głowy szczególnie nielubianych ministrów i wzmocnił własny wpływ na rząd, nie stawiając się przy tym w centrum zainteresowania i nie przejmując nielubianej przez siebie codziennej pracy w rządzie" - ocenia komentator.

- dodaje.

O Macierewiczu "SZ" pisze, że był wprawdzie bliskim współpracownikiem szefa PiS i ma licznych zwolenników, jednak "w wojsku i wśród wielu Polaków po kilku skandalach i dziwacznych decyzjach był równie nielubiany, co wśród sojuszników z NATO, jak i przez prezydenta Andrzeja Dudę".

W ocenie gazety nie dziwi zmiana na stanowisku ministra środowiska, a następca Szyszki, Henryk Kowalczyk uchodzi w przeciwieństwie do poprzednika za "łatwego w kontakcie i przystępnego, co najwyraźniej ma sprawić, że w sporze o Puszczę Białowieską będzie reprezentował Polskę w sposób zręczniejszy".

W odniesieniu do wyboru nowego szefa dyplomacji "SZ" ocenia, że mianowanie na to stanowisko Czaputowicza, który nie jest "ani prominentnym zawodowym dyplomatą, ani zawodnikiem wagi ciężkiej w polityce", wskazuje, że decyzje w sprawach polityki zagranicznej będą nadal podejmowane nie przez ministra spraw zagranicznych, lecz w centrali PiS, a Polskę za granicą reprezentować ma nie najwyższy rangą dyplomata, lecz przede wszystkim premier Morawiecki".

Ponadto, doprowadzając do dymisji nielubianych i nieskutecznych ministrów, takich jak minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, Kaczyński "najwyraźniej chce ustanowić dominację swojej partii przed ważnymi wyborami samorządowymi na jesieni oraz przed wyborami parlamentarnymi w przyszłym roku".

"SZ" podkreśla, że według sondaży, PiS może liczyć na ponad 40 proc. poparcia, podczas gdy poparcie dla największego ugrupowania opozycji PO nie sięga nawet 20 proc., a Nowoczesnej grozi rozpad, po tym, jak jej były szef Ryszard Petru przedstawił konkurencyjny program gospodarczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj