Dziennik Gazeta Prawana logo

Airbus zniknął jak w Trójkącie Bermudzkim

6 czerwca 2009, 16:56
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Francuski Airbus z 228 osobami na pokładzie zniknął w równie tajemniczy sposób, jak wcześniej ginęły samoloty, statki i jachty w obrębie osławionego Trójkąta Bermudzkiego. Tam w maszynach także wysiadały wszystkie przyrządy, piloci tracili orientację, a potem ich samoloty znikały z radarów, by już nigdy się na nich nie pojawić.

Rejon, w którym Airbus lecący z Rio de Janeiro do Paryża nie leży w samym Trójkącie Bermudzkim, ale znowu nie tak bardzo daleko od niego. Jeden z pilotów hiszpańskiego samolotu, który w tym samym czasie przelatywał w rejonie katastrofy mówi, że . Co to było?

>>>We francuskim Airbusie wszystko wysiadło

Trudno powiedzieć. Ale "Pod datą 15 września 1492 r. widnieje wpis dokładnie opisujący zjawisko, podczas którego kula ognia przeleciała poziomo przez niebo (obok statku) i z hukiem zagłębiła się w morzu. Kompasy na statku wariowały" - czytamy opis tego zjawiska na portalu cyber.com.

Francuscy synoptycy twierdzą, że nie ma żadnych dowodów, iż Airbus wleciał w strefę bardzo złej pogody zaraz przed swoim zaginięciem. Tymczasem relacje z Trójkąta Bermudzkiego pełne są opisów dziwnych zjawisk pogodowych. Czarne chmury pojawiały się nagle i znikąd, mimo iż chwilę wcześniej panowała w tym rejonie dobra pogoda.

Systemy padały kolejno jak kostki domina - ustalili francuscy śledczy wyjaśniający przyczyny katastrofy.

Problemy z przyrządami mieli też piloci ekadry pięciu bombowców "Grumman TBM-3 "Avenger z lotnictwa marynarki USA. W grudniu 1945 roku wylecieli na patrol z Fortu Lauderdale na Florydzie. To był rutynowy lot, a zakończył się jako największa zagadka w historii lotnictwa.

Warunki pogodowe były tego dnia dobre, a mimo to piloci zboczyli z kursu. Po jakimś czasie poinformowali lotnisko, że nie widzą już stałego lądu. Eskadra zgubiła się i krążyła nad Zatoką Meksykańską. Każy z pilotów miał inny odczyt z instrumentów pokładowych. Kończyło im się paliwo. Ostatni komunikat, a raczej krzyk jednego z pilotów brzmiał, że wkraczają w obszar "białej wody".

Mało tego. Krótko po tej tragedii zaginął też wodnopłatowiec, który wysłano w rejon katastrofy. Ten z amerykańskimi bombowcami jest jednak najbardziej spektakularny i tajemniczy.

Zastanawiające jest, że system autopilota był w maszynie Air France wyłączony. Szef ekipy śledczej przyznał z rozbrajającą szczerością, że nie wie, dlaczego tak się stało.

Maszyna wpadła do Atlantyku i do tej pory nie udało się jej odnaleźć. Nie znaleziono nawet najmniejszej części należącej do samolotu. Samolot linii Air France leciał z Rio de Janeiro do Paryża. Na pokładzie było 228 osób, w tym dwóch Polaków.

>>>Zobacz, co się dzieje w Trójkącie Bermudzkim

. Przyjmuje się, że jego obszar rozciąga się od Miami w USA, poprzez Bermudy, aż do San Juan w Portoryko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj