Dziennik Gazeta Prawana logo

Inwestycje w Warszawie stop, bo jest janosikowe. A główni kandydaci na prezydenta składają kolejne obietnice

20 września 2018, 07:52
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Warszawa
Warszawa/Shutterstock
W 2023 r. Warszawa wpłaci na rzecz biedniejszych samorządów aż 12 razy większą kwotę od tej, którą dostanie z funduszy unijnych. A główni kandydaci składają kolejne, kosztowne obietnice.

Największa wyborcza licytacja dotyczy nowych linii metra. Zaczął Patryk Jaki, który zapowiedział, że w czasie jego dwóch kadencji w ratuszu powstaną dwie kolejne nitki o długości ok. 50 km. Wkrótce podobne deklaracje zaczął składać Rafał Trzaskowski. Zadeklarował wydłużenie istniejącej II linii metra do Żerania i Ursusa, rozpoczęcie budowy III linii (miałaby prowadzić od Stadionu Narodowego, przez Grochów, Gocław, Siekierki, Dolny Mokotów, aż do Dworca Południowego) i rozplanowanie dwóch następnych.

Wysychające źródło

Koszty budowy metra niedawno podsumowywał wiceprezydent stolicy Michał Olszewski. Na podstawie kosztów ponoszonych przy budowie linii M2 wyliczył, że całkowity koszt wybudowania dwóch nowych linii (jednej liczącej 31,6 km i 28 stacji, drugiej – 19,6 km i 15 stacji) to wydatek ok. 27 mld zł. Tymczasem, jak zwrócił uwagę Olszewski, cały budżet inwestycyjny miasta (ze środkami unijnymi) to tylko ok. 2 mld zł rocznie.

A to wszystko w sytuacji, gdy Warszawa jeszcze sowicie korzysta z eurodotacji. Dochody z tego źródła, zaplanowane w stołecznym budżecie na 2018 r., wynoszą 522 mln zł. W przyszłym roku miasto może otrzymać 977 mln zł. Potem jednak z każdym rokiem kwota będzie maleć, aż do symbolicznych… 88 mln zł w 2023 r.

Stołeczny ratusz przyznaje, że fundusze unijne dla Warszawy po roku 2020, czyli w perspektywie finansowej 2021–2027, będą dostępne na innych zasadach niż dotychczas.

– tłumaczy Agnieszka Kłąb, rzeczniczka urzędu miasta.

Aglomeracja warszawska, jako region rozwinięty, będzie mogła liczyć na mniejszą intensywność wsparcia unijnego niż pozostała część Mazowsza. Inna sprawa, że większość środków unijnych, z których korzysta stolica, pochodzi z Funduszu Spójności – tego samego, który Bruksela chce w kolejnych latach przyciąć o niemal jedną czwartą (Polska zamiast 83,9 mld euro miałaby otrzymać 64,4 mld).

Sytuacja jest wciąż niepewna. –– mówi Paweł Nowak z biura prasowego Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju.

Stołeczny ratusz szacuje, że w okresie 2021–2027 roczny budżet inwestycyjny Warszawy w najlepszym wypadku wyniesie 2,2 mld zł, a w najgorszym – 1,2 mld zł. Jakkolwiek liczyć, to wciąż za mało, by budować np. kilka linii metra naraz lub deklarować, że jedna z nich powstanie w całości w trakcie jednej kadencji. Nie wspominając już o innych obietnicach, którymi zasypują nas politycy.

Zbyt duża ofiarność

Sytuację finansową Warszawy dodatkowo komplikuje kwestia janosikowego. To danina, którą corocznie na rzecz innych, mniej zamożnych samorządów, oddawać muszą jednostki bogatsze – w tym Warszawa. Jak wielokrotnie dowodziliśmy na łamach DGP, ten korekcyjno-wyrównawczy system z biegiem lat się wypaczył. Szczytem absurdu była sytuacja, w której woj. mazowieckie musiało zaciągać kredyty, by wpłacić swoją część daniny i przy okazji nie zbankrutować. Krytykowane jest też rozwiązanie, w którym wysokość janosikowego naliczana jest z dwuletnim opóźnieniem. To powoduje, że system jest „ślepy” na bieżące wahania koniunktury gospodarczej. Warszawa cierpi zresztą podwójnie, bo wysokość wpłat zależy m.in. od liczby mieszkańców. A szacuje się, że nawet 200–300 tys. ludzi nie rozlicza podatków w stolicy. W efekcie wpłaty miasta na janosikowe są zawyżone, a wpływy z podatków uciekają poza stolicę.

Mimo że eurofundusze będą w kolejnych latać zajmować coraz mniej miejsca w miejskim budżecie, Warszawa i tak będzie co roku płacić około miliarda złotych. W 2023 r. będzie to aż 12 razy więcej niż to, co miasto otrzyma w ramach eurodotacji. –– ocenia dr Aleksander Nelicki, ekspert od finansów komunalnych.

Skuteczne recepty?

Co o tym sądzą dwaj główni kandydaci w wyścigu o ratusz? Obaj zgadzają się, że janosikowe to wypaczony system. Ale każdy ma swoje recepty.

Kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski deklaruje w rozmowie z DGP, że jego ugrupowanie głęboko zmieni system finansowy samorządów, w tym janosikowe. W programie samorządowym PO jest np. mowa o przekazaniu całości wpływów z PIT i CIT oraz częściowo z VAT do władz lokalnych (dziś samorządy mają tylko udziały we wpływach z PIT i CIT, a VAT w całości trafia do budżetu państwa). Jest jeden problem – Koalicja Obywatelska musiałaby wpierw wygrać wybory parlamentarne, by takie zmiany wprowadzić. A na razie żadne sondaże nie dają opozycji takich szans.

Z kolei Patryk Jaki sugeruje, że solidaryzm społeczny trzeba realizować innymi metodami niż janosikowe, bo Warszawa traci na nim zbyt dużo. Nie podaje jednak, na jakich zasadach miałoby się to odbyć. Bo żaden płatnik tej daniny nie ma możliwości jednostronnego wycofania się z systemu opartego o przepisy prawa.

– ocenia Rafał Szczepański, inicjator akcji społecznej Stop Janosikowe (SJ). Pod jej obywatelskim projektem ustawy zmieniającym janosikowe podpisało się ponad 150 tys. osób. Niestety politycy nie podjęli tematu i po krótkich pracach zdecydowali się zawiesić projekt bezterminowo.

– mówi Szczepański, który od Patryka Jakiego oczekiwałby większej kreatywności w tej materii, bo reprezentuje większość rządzącą.

Prezydent jak lew

Przypomina, że już Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy dostrzegał problem janosikowego i był mu przeciwny. Zdaniem Szczepańskiego, aby zmienić system, trzeba podkreślać, że wskutek reformy biorcy tej daniny nie stracą, bo częściowo ciężar ten mógłby wziąć na siebie budżet państwa. Z kolei dawców janosikowego można by zobowiązać, by to, co zaoszczędzą, przeznaczali na walkę z ubóstwem i pomoc społeczną na swoim terenie. Dodatkowo powinno się wprowadzić możliwość odliczania od podatku pieniędzy wydanych na cele społeczne do poziomu tych wydawanych na janosikowe.

– dodaje Szczepański.

Jak twierdzi Ministerstwo Finansów, prace nad nowymi zasadami systemu korekcyjno-wyrównawczego trwają. – Optymalnym terminem wprowadzenia nowych zasad będzie rok 2019. Tak, aby stanowiły podstawę do wyliczenia subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego na 2020 r. – zapowiada resort.

Patryk Jaki: Trzeba rozważyć wycofanie się Warszawy z tego systemu

 

Rafał Trzaskowski: KO dogłębnie zreformuje system finansowania samorządów

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj