>>>Zobacz prezydencki list do gejów z orędzia
Brendan Fay Owszem, dostaliśmy list od polskiego prezydenta, a właściwie od jego sekretarza. Bardzo się cieszymy i to doceniamy. Jednak prezydent nas nie zaprosił na koncert, a jedynie poinformował, że taka impreza się odbędzie i jeżeli akurat będziemy w Polsce w tym czasie, to nie powinniśmy przegapić takiego wydarzenia.
Tego nie wiem. Ale wizytę w Polsce planujemy już niedługo. I mam nadzieję, że tym razem uda nam się spotkać z prezydentem Kaczyńskim. Do tej pory niestety spotkanie się nie odbyło, choć
wielokrotnie o to zabiegaliśmy. Prezydent nigdy nie znalazł dla nas czasu. Nawet wtedy, kiedy byliśmy w Polsce.
Nie, niestety nigdy nas nie przeprosił. A moim zdaniem powinien. Głowa państwa powinna umieć wziąć odpowiedzialność za swoje słowa i czyny.
Nie, obrażeni nie jesteśmy, chcielibyśmy usłyszeć to jedno słowo - "przepraszam", a ono nigdy nie padło w naszym kierunku z ust prezydenta.
Nie, absolutnie. Nadal bardzo lubimy Polaków. Gdy ostatnio gościliśmy w Warszawie i Krakowie, poznaliśmy wielu cudownych ludzi, którzy nas popierali i gratulowali nam. Usłyszeliśmy dużo
ciepłych słów od Polaków. Wielu z nich potępiało zachowanie prezydenta. I nie byli to tylko młodzi ludzie - zdarzało się, że na ulicach zaczepiali nas emeryci. Każdy miał dla nas dobre
słowo. Zaprzyjaźniliśmy się z wieloma osobami.
Nie, absolutnie! Polacy to bardzo mili, ciepli i otwarci ludzie. Już się nie mogę doczekać, jak znów odwiedzimy Polskę. Mam nadzieję, że spotkamy się z ludźmi, których poznaliśmy podczas
naszej poprzedniej wizyty.
*Brendan Fay, jeden z gejów, o których głośno było w zeszłym roku, gdy prezydent Lech Kaczyński wykorzystał migawki z ich ślubu w orędziu poświęconym unijnej konstytucji