Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że Joanna P., nie tylko pozwoliła woźnej przejrzeć testy do szkół średnich,
ale pożyczyła jej koperty.
Wiadomo, że . To 18-letni syn koleżanki pani Iwony. To on wprowadził poufne dane do internetu.
Dlaczego dyrektorka dała arkusze woźnej? Mogła to być zwykła przysługa. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że . Woźna mogła być więc
pośrednikiem między swoim przełożonym w szkole a koleżanką, która ma córkę w zupełnie innym gimnazjum.
Przez aferę uczniowie z niepublicznego gimnazjum Fundacji "Dyslektyk" będą pisać ponownie egzamin.
Warszawska prokuratura okręgowa nie chce zdradzić, jak zakwalifikuje czyn dyrektorki, jeśli znajdą się dowody na jej winę. . Woźna może usłyszeć zarzuty współsprawstwa. Co ciekawe, Adam Z., który umieścił arkusze egzaminacyjne w internecie, może uniknąć kary.
Zarówno woźna, jak i Adam Z. przyznali się do winy. 18-latek arkusze wrzucił na amerykański serwer we wtorek wieczorem. Wisiały tam niemal dobę. Teraz Centralna Komisja Egzaminacyjna
zapowiada, że .
Tymczasem w profilu chłopaka na Naszej-klasie wrze. . "Mam nadzieję, że ładnie za to posiedzisz!",
"Podobno w więzieniu też mają wygodne fotele... może to nie to co w domu przed konsoletą, ale tam nie o to chodzi", "Ciesz się swoim więzieniem" - piszą
użytkownicy portalu.
>>> Sprawca wycieku egzaminów zatrzymany
>>> Ola Szwed: Za tę głupotę, płacą niewinni ludzie
Nie brakuje jednak pochwał. "W innych krajach by Cię docenili za to, że złamałeś jedną z większych tajemnic państwowych, dla mnie jesteś
wielkim człowiekiem!" - przekonuje jeden z internautów. "Szacunek za odwagę", "trzymaj się chłopie" - piszą inni.
Adam Z. przedstawia się jako DJ. ". Graniem oraz produkowaniem muzyki klubowej, techno, dance, pop" - wylicza.