Tego jeszcze w Polsce nie było. Pod Warszawą uprowadzono psa. Łupem porywaczy padł mały york. Na szczęście z tym porwaniem policjanci sobie poradzili.
Zwierzak zginął z posesji w podwarszawskiej Zielonce. Właściciele powiadomili policję, gdy tylko zorientowali się, że ich pupila nie ma w ogrodzie. Skojarzyli też jego zniknięcie z dostawczym polonezem, który kręcił się w okolicy.
Policjanci szybko ustalili dane właściciela samochodu. Strzał okazał się celny. . Spacerował z 24-letnim Marcinem T. i 18-letnią Magdaleną R. . York nie był zbyt drogi, wyceniono go na tysiąc złotych, ale dla właścicieli stanowił dużą wartość emocjonalną. Porywaczom grozi pięć lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|