Szpital przy ulicy Wołoskiej w Warszawie podobno robi, co może, żeby z powrotem ściągnąć do siebie Mirosława G. Obie strony są już po wstępnych rozmowach.

Jednak oficjalnie trudno czegokolwiek się dowiedzieć. "Propozycji doktorowi jeszcze nie przedstawiliśmy" - zastrzega Anna Malinowska, rzeczniczka szpitala MSWiA. "Nie komentujemy tej sprawy" - ucina pytania mecenas Magdalena Bentkowska-Kiczor, obrońca lekarza.

Jednak jak ustaliła gazeta, kierownictwo szpitala od kilku tygodni prowadzi, na razie nieformalne, rozmowy z doktorem G. Chce, by wrócił i odbudował oddział kardiochirurgii, który podupadł po jego zatrzymaniu przez CBA.

Powrót G. stał się prawdopodobny dzięki temu, że niemiecki biegły wydał korzystną dla niego opinię. Wynika z niej, że lekarz nie zabił pacjenta. Ten bardzo poważny zarzut postawiła G. warszawska prokuratura. Teraz - jak się nieoficjalnie mówi - chce go umorzyć.

Na ten moment, według informacji gazety, czeka obecne kierownictwo szpitala. Wtedy ma wyjść z oficjalną propozycją i zatrudnić Mirosława G. na przykład na umowę-zlecenie.