Dziennik Gazeta Prawana logo

Pijany lekarz wpadł, gdy przyjechał do prokuratury

13 października 2007, 13:51
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Popijanie w pracy wcześniej czy później wychodzi na jaw. Boleśnie przekonał się o tym lekarz z katowickiego pogotowia, który dyżurował na rauszu. Miał pecha, bo dostał zgłoszenie, że zasłabła osoba w budynku prokuratury. A gdzie jak gdzie, ale w prokuraturze w Katowicach ludzie są wyczuleni na łamanie prawa.
47-letni anestezjolog nie zdążył nawet na dobre zająć się pacjentem. Sekretarka prokuratury zaraz zorientowała się, że ledwo trzyma się na nogach. Powiadomiła o tym policję sądową i pan doktor chwilę później był już na komendzie.

Po przebadaniu okazało się, że anestezjolog ma 1,2 promila w wydychanym powietrzu. Policjanci wypuścili go do domu, żeby przetrzeźwiał. Ale już jutro ma się ponownie stawić na komendzie i będzie przesłuchany. Później o jego losie zdecyduje prokurator.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj