- powiedział minister MSWiA Joachim Brudziński.
Szef resortu spraw wewnętrznych i administracji był we wtorek gościem "Faktów po Faktach" w TVN24, gdzie był pytany m.in. o policyjną akcję obserwacji spotkania działaczy młodzieżowych organizacji partii opozycyjnych z muzykiem Zbigniewem Hołdysem. Spotkanie odbyło się przed rokiem podczas protestów przeciw przeprowadzanym przez PiS zmianom w sądownictwie.
Brudziński tłumaczył, że działania policji były poprzedzone wydarzeniami z grudnia 2016 roku, kiedy demonstrujący przed Sejmem próbowali zablokować przejazd kolumny samochodów m.in. z premier Beatą Szydło.
- mówił Brudziński.
Na pytanie, po co były prowadzone obserwacje, odpowiedział: "po to, żeby te manifestacje rzeczywiście miały przebieg pokojowy i żeby nie doszło do takich wydarzeń, do jakich doszło w grudniu 2016 roku".
Zapytany o powody obserwacji działaczy młodzieżówek ze Zbigniewem Hołdysem odpowiedział: - powiedział Brudziński.
Wcześniej wymienił kilka wpisów pisarki Klementyny Suchanow, która w grudniu ubiegłego roku obrzucała jajkami rządowe limuzyny wyjeżdżające z Pałacu Prezydenckiego.
Jak napisał we wtorek portal Oko.press, w 2017 r. podczas protestów przeciwko nowelizacji ustaw o sądownictwie, "komenda stołeczna kazała policjantom po cywilnemu obserwować spotkanie działaczy młodzieżówek ze Zbigniewem Hołdysem". "Tajniacy cztery godziny stali pod klubokawiarnią Państwomiasto i zaglądali do niej. Ale nie zauważyli młodych ludzi - od centrum do lewicy - którzy debatowali na piętrze". Oko.press opisał wcześniej operację "Rekonesans", w której policjanci mieli śledzić demonstrantów. "Do akcji rzucono tysiące policjantów, w tym setki tajniaków, ścigających najgroźniejszych przestępców. Raportowali o każdym kroku manifestujących. Zwłaszcza opozycji pozaparlamentarnej i parlamentarnej oraz młodzieży" - napisał portal.