"Przecież my name is Mirek!"
Drzewiecki popełnił błąd, wierząc w złudne poczucie bezpieczeństwa, jakie miały mu gwarantować media. Oburzenie byłego ministra sportu jest szczere, ma dla nas walor poznawczy i jest prawdziwym materiałem źródłowym do nauki o polskiej polityce - pisze Zuzanna Dąbrowska.
- Drzewiecki oskarża TVN o manipulację
- "Polska nie należy do biznesmenów z kontaktami"
- Tusk po męsku porozmawia z Drzewieckim
- Drzewiecki jak mucha - zabity gazetą?
- Drzewiecki boi się Tuska? Przedłużył urlop
- Komorowski nie tęskni za Drzewieckim
- Drzewiecki wraca. Będzie bura od Tuska?
- Tusk: Drzewiecki już sobie nie pozwoli
- Drzewiecki: Zabito mi matkę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mirosław Drzewiecki tak się pogrążył, że dalsze komentowanie wywiadu, jakiego udzielił na Florydzie satyrykowi Tadeuszowi Droździe, jest właściwie nie na miejscu i może być ocenione, jako znęcanie się. Ale warto zająć się skutkami całej sprawy: wierzę, że były minister sportu właśnie nauczył się, że w polityce nie można sobie pozwolić nawet na chwilę rozluźnienia i nieuwagi. I że najlepsze nawet kontakty z mediami nie powinny przekładać się na nadmierne do nich zaufanie.
Czyżbym się nad byłym ministrem użalała? Nic podobnego. Płaci cenę za własne grzechy, a przy okazji za naszą mocno i solidnie ugruntowaną złą opinię o wszystkich politykach. Odsłonił się i dostał na szczękę prawy sierpowy. A kiedy sędzia zaczął liczyć go na deskach, słabym głosem przekonuje, że przeciwnik jednocześnie walnął go poniżej pasa.
Medialny minister
Dlaczego Drzewiecki tak reaguje? Skąd ta nerwowość, a przede wszystkim wyraźne zdumienie sytuacją? Oczywiście, jak wiadomo, decyduje wysokość, z której się spada. Drzewiecki jako poseł, minister i skarbnik Platformy, nie tylko był postacią wpływową, ale przede wszystkim poważaną i lubianą. Razem ze swoim szefem gabinetu politycznego Marcinem Rosołem umiejętnie organizował własne zaplecze medialne, dozując sprawnie nieoficjalne newsy i zapewniając sobie "dobrą prasę". W wielu redakcjach reporterom wyrwał się z piersi jęk zawodu, kiedy afera hazardowa wybuchła, a stenogramy pogrążyły obu panów. Jak się teraz dowiedzieć co słychać w PO albo na rządzie? Co więcej, jestem przekonana, że takich kontaktów z mediami zazdrościło Drzewieckiemu co najmniej kilku ministrów, którzy też chcieliby kreować nagłówki serwisów informacyjnych i inspirować publicystów.
Do tego jeszcze minister zorganizował sobie świetny sposób na istnienie medialne i powód do chwały, czyli orliki. Nieprzypadkowo znów pojawiają się one w oświadczeniu, w którym Drzewiecki zarzuca TVN24, że zmanipulował słynny wywiad. To przecież była perła w koronie: Orliki zielone – futbolowe, niebieskie - basenowe, białe - lodowe. Trudno o lepszą kampanię autopromocyjną i sposób na budowanie własnej pozycji w terenie.
Wszystko to zbudowało w nim jednocześnie głębokie i nie wątpię, że szczere przekonanie: „ciężko pracuję, bardzo się staram, dobrze żyję z mediami, więc - oczywiście - więcej mi wolno. Nie po to pozwalam różnym pismakom mówić do siebie "Mirek", żeby się potem odszczekiwali w mediach.” I ta strategia działała znakomicie.
czytaj dalej


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!