Dziennik.plOpinie

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

"Pakt Ribbentrop-Mołotow to rozbiór Polski"

2009-09-17 | Ostatnia aktualizacja: 20:09 | Komentarze: 0 | skomentuj
Richard Pipes: Pakt Ribbentrop-Mołotow to rozbiór Polski

Richard Pipes: Pakt Ribbentrop-Mołotow to rozbiór Polski Fot. Piotr Kowalczyk / Inne

Cokolwiek mówią rosyjscy politycy, faktom historycznym nie można zaprzeczyć - 1 września Polskę zaatakowali Niemcy, 17 września Rosjanie. Nie jest nadużyciem nazywanie paktu Ribbentrop-Mołotow IV rozbiorem Polski - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" profesor Richard Pipes.

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

ANNA MASŁOŃ: W liście skierowanym do Polaków z okazji 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej premier Putin podkreślał, że Rosję i Niemcy połączyły szczególne relacje, że oba te państwa uczyniły zdecydowany krok w kierunku budowania Wielkiej Europy. Czy jest w tej Europie miejsce na podmiotowo traktowaną Polskę?
RICHARD PIPES: Dla Polaków historia jest jednym z najważniejszych punktów odniesienia. Jest dla mnie zrozumiałe, że na relacje pomiędzy Berlinem i Moskwą patrzą przez pryzmat swojej bogatej przeszłosci, w której i Niemcy, i Rosja były sprawcami wielu nieszczęść. To dobrze, że Polacy są podejrzliwi wobec planów wielkich sąsiadów, że pamiętają, iż już nie raz byli traktowani przez nie czysto przedmiotowo. Zresztą i Rosja, i Niemcy też mają doskonale w pamięci wspomienie II wojny światowej. Tylko, że gdybyśmy zapytali Rosjanina, Niemca i Polaka o to, czym była tamta wojna, każdy z nich miałby inną odpowiedź. I chodzi nie tylko o to, jakie fakty znajdują się w podręcznikach historii, ale jakie znaczenie zostało im nadane przez poszczególne narody. I każdy z nich ma prawo mówić o swojej historii.

Czy Polska i Rosja muszą rozmawiać o swoich relacjach dziś, bezustannie odnosząc się do historii?
Rzeczywiście, często dochodzi do sytuacji, w której historyczne animozje nie pozwalają rzeczowo dyskutować na tematy bieżące. Nawet kiedy dochodzi do rozmów na temat współpracy gospodarczej między Rosją a Niemcami, Polacy - bardzo zresztą słusznie - odnoszą wrażenie, że oto znowu Berlin i Moskwa decydują o czymś ponad ich głowami.

Używanie historii dla celów politycznych jest zasadne?
To zależy od kontekstu. Na poziomie rozmów pomiędzy partnerami biznesowymi, nikt nie dyskutuje na temat roli Rosji w II wojnie światowej. Wtedy najważeniejsze jest wynegocjownie odpowiadającej obu stronom umowy. Kiedy jednak rozmowy toczą się pomiędzy prominentnymi politykami, i to przy takiej okazji jak rocznica wybuchu II wojny światowej, miejsce i czas są stosowne, żeby do tematyki historycznej powracać. Zawsze też warto wykorzystać okazję, by przypomnieć młodemu pokoleniu o przeszłości. Wojna to dla młodych zamierzchła przeszłość, więc to bardzo dobrze, że wypowiadane przez polityków słowa wywołują ożywioną dyskusję.

Ale co, jeśli nie zgadzamy się na najbardziej podstawowym poziomie?
Katyń dla Polaków jest ludobójstwem, Rosjanie nie zgadzają się na takie sformułowanie.W tym przypadku Polacy niepotrzebnie upierają się przy pojęciu, które do masakry katyńskiej zupełnie się nie odnosi. Ludobójstwo to zagłada narodu, Katyń to masowy mord. Naziści planowali zagładę narodu żydowskiego, Rosjanie nigdy nie zamierzali zgładzić narodu polskiego. Polscy oficerowie zginęli, bo mogli przeszkodzić Stalinowi w realizacji jego planów, ale nazwanie zbrodni katyńskiej ludobójstwem to nadużycie.

W odpowiedzi na przywoływanie paktu Ribentrop-Mołotow, Rosjanie przypominają Polsce zajęcie Zaolzia.
Znowu, trudno porównywać te dwie sprawy. Sam pochodzę z Cieszyna, więc doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że choć bolesne dla Czechów, zajęcie Zaolzia, w przeciwieństwie do ustaleń paktu i jego późniejszej realizacji, nie może być nazwane rozbiorem Czechosłowacji. Polacy - a dyskusja na temat polskości Cieszyna trwała w Polsce od lat 20. - wykorzystali sytuację, i powinni przyznać, że popełnili błąd, ale zajęcie Zaolzia jest niczym w porównaniu z działaniami Niemiec.

Skoro tak, to czy teraz zadaniem historyków będzie korygowanie wypowiedzi polityków?
Jestem historykiem, mam 86 lat, doskonale pamiętam początek II wojny światowej. Dla mnie to nie przeszłosć, ale żywe doświadczenie - wynika to z mojego wieku i mojej profesji. Ale myślę, że bardzo podobnie o historii myślą młodsi i starsi Polacy. Jako o czymś, co zostawiło ogromne piętno na całym narodzie. Sam zawsze bardzo krytykuję Amerykanów, że oni bardzo łatwo zapominają, że zawsze żyją teraźniejszością.

Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«