Prezydent był pytany w czwartek w RMF FM, czy 10 kwietnia wybiera się do Smoleńska, gdyż był pomysł, aby wtedy wmurować tam kamień węgielny pod pomnik, który ma upamiętnić ofiary katastrofy sprzed dwóch lat. Wydaje mi się, że to jest trochę trudne do zrealizowania, bo dopiero 30 marca będzie rozstrzygnięty konkurs na pomnik w Smoleńsku. Tak uzgodniłem z prezydentem Rosji Miedwiediewem - powiedział Komrowski.

Dodał, że w międzyczasie były jeszcze wybory w Rosji, które - jak zaznaczył - nie są do końca, w sensie formalnym, zakończone i ogłoszone.

Więc wydaje mi się, że raczej trzeba myśleć w perspektywie dalszej, może przyszłego roku, o odsłonięciu pomnika w Smoleńsku - powiedział Komorowski.

Dodał, że nie sądzi, aby ktokolwiek był ze strony rosyjskiej też skłonny organizować uroczystość teraz, w parę dni po zakończeniu dopiero międzynarodowego konkursu na pomnik. Myślę, że tutaj będą inne pomysły na przypomnienie tego dramatu - powiedział Komorowski.

Poinformował też, że w drugą rocznicę katastrofy smoleńskiej będzie uczestniczył w kaplicy Pałacu Prezydenckiego w mszy św. w intencji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki Marii, i wszystkich urzędników prezydenckiej kancelarii, którzy zginęli pod Smoleńskiem.

Pod koniec lutego minister kultury Bogdan Zdrojewski nie wykluczał, że wmurowanie w Smoleńsku kamienia węgielnego pod pomnik ofiar katastrofy Tu-154M nastąpi 10 kwietnia, w drugą rocznicę tej tragedii. Zdrojewski powiedział wówczas - po rozmowach w Moskwie z szefem rosyjskiego resortu kultury Aleksandrem Awdiejewem - że uzgodniono bardzo szczegółowo usytuowanie tego pomnika. Zdrojewski zauważył też wtedy, że wszystko wskazuje na to, że kamień węgielny zostanie wmurowany na rocznicę, choć - jak zastrzegł - nie zostało to jeszcze przesądzone.

Minister kultury zaznaczył wówczas, że obie strony zadeklarowały, że będą gotowe na 10 kwietnia, jeśli będzie taka potrzeba ze strony dwóch prezydentów. Zdrojewski powiedział ponadto, że sam pomnik powinien powstać w ciągu roku od rozstrzygnięcia konkursu, a to nastąpi w końcu marca.

Prezydent mówił tez na antenie o nominacjach generalskich dla szefów Biura Ochrony Rządu.  Zapytany czy ich nie żałuje, odparł: Dlaczego miałbym żałować. (...) Najwyższa Izba Kontroli twierdzi, że od wielu, wielu lat i BOR, i inne służby nie dopełniały swoich obowiązków poprzez niewypełnianie procedur. Czy to oznacza, że od czasu prezydenta Kwaśniewskiego, prezydenta Kaczyńskiego nie powinno być awansów w BOR? - powiedział prezydent.

Dopytywany o to, że zarzuty prokuratorskie pojawiły się wobec wiceszefa BOR, którego nominował na generała, Komorowski powiedział, że te same zarzuty, niedopełniania obowiązków albo niewypełniania procedur, można by postawić wobec wszystkich poprzednich szefów BOR, tak wynika z raportu NIK.

Prezydent tylko i wyłącznie podpisuje wniosek ministra spraw wewnętrznych i administracji, albo ministra obrony narodowej w tej kwestii i to oni oceniają, czy podlegli im funkcjonariusze zasługują na awans - wyjaśnił. Ja nie miałem i nie mam żadnych podstaw do tego, aby kwestionować poglądy ministrów w tej sprawie - zaznaczył.

Prezydent w czerwcu ubiegłego roku z okazji obchodów święta BOR wręczył nominacje generalskie i mianowania na I stopień oficerski. Na stopień gen. dyw. awansował szef BOR Marian Janicki, natomiast wiceszef BOR płk Paweł Bielawny awansowany został na stopień generała brygady. Ponadto 10 oficerów BOR zostało wyróżnionych za długoletnią służbę, a 47 innych zostało mianowanych na pierwszy stopień oficerski.

Na początku lutego Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga przedstawiła dwa zarzuty dotyczące organizacji wizyt premiera i prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu w kwietniu 2010 r. b. wiceszefowi BOR gen. Pawłowi Bielawnemu. Pierwszy z zarzutów dotyczył niedopełnienia obowiązków, drugi poświadczenia nieprawdy w dokumentacji. Bielawny w związku z zarzutami został odwołany ze stanowiska zastępcy szefa BOR i zawieszony w czynnościach służbowych.

Z kolei NIK stwierdziła, że Tu-154 nie miał prawa lecieć do Smoleńska. Zdaniem Izby, wyjazdy najważniejszych osób w państwie, korzystających z wojskowego lotnictwa transportowego, były w latach 2005-10 organizowane w sposób niegwarantujący należytego poziomu bezpieczeństwa.

BOR to kilkusetosobowa jednostka podporządkowana MSW. Jego zadaniem jest ochrona prezydenta, marszałków parlamentu, premiera, ministrów stanu, obrony narodowej i spraw wewnętrznych, szefa Kancelarii Prezydenta, a także obcych delegacji. Szef MSW może też zlecić ochronę BOR innych osób "ze względu na dobro państwa