Sygnały o tym, że jacyś podli ludzie usiłują handlować czy szokować tymi zdjęciami, docierały wiele dni temu. Niektóre państwa podjęły decyzje blokujące czy eliminujące z sieci te zdjęcia - mówił Donald Tusk - informuje TOK FM. Jednak w większości państw możliwość blokowania internetu czy eliminowania nawet najbardziej szokujących materiałów jest ograniczona. Internet ma też swoją ohydną stronę i wiemy o tym - dodaje szef rządu. Twierdzi, że sygnały o zdjęciach Polska miała wiele dni temu i zareagowała.

Premier podejrzewa, skąd mogły wyciec zdjęcia. Podejrzewam, że nie ma tam [w prosektorium] zakazu robienia zdjęć i pewnie nie ma zakazu upowszechniania takich zdjęć. Widocznie nikt nie pomyślał, że może to komuś przyjść do głowy. Źli ludzie są wszędzie - tłumaczył. Zdaniem szefa rządu trudno wykluczać prowokację. Nie chciałbym snuć domysłów, komu mogłoby zależeć na tym, żeby emocje w tak drastyczny sposób, na nowo wzbudzane, wybuchły w Polsce. Może w przyszłości będziemy mieli okazję dowiedzieć się prawdy o tym przedsięwzięciu. Doświadczenie podpowiada, że bardzo często małe, podłe motywacje niektórych ludzi są źródłem takich spraw, a niekoniecznie wielkie prowokacje polityczne - stwierdził.