Według gazety szef Centrum Informacyjnego Rządu zegarek warty 37 tysięcy złotych wpisał do oświadczenia majątkowego dopiero ostatnio, choć ma go od kilku lat.

Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński potwierdził IAR, że biuro analizuje sprawę, ale nie jest to formalnie kontrola ani działania procesowe. - Te informacje są bardzo wnikliwie analizowane przez agentów CBA - powiedział rzecznik służby.

Dobrzyński w tej chwili nie chciał przesądzać, czy Kamiński naruszył przepisy. Nieumieszczenie drogiego zegarka w kilku oświadczeniach majątkowych było powodem skazania na grzywnę byłego ministra Sławomira Nowaka.

"Ma coś pod kopułą"

Zaskoczenia zachowaniem Kamińskiego, nie ukrywał Jacek Żakowski w TOK FM. Przekonuje, że "do głowy by mu nie przyszło, że po tym, co stało się z Nowakiem, kolejny członek rządu może mieć problem z zegarkiem".

- Trzeba kompletnie upaść na głowę, żeby kupować zegarek za 37 tys. To kompletnie dyskredytuje człowieka jako kandydata na wysoki urząd państwowy, bo oznacza, że ma coś pod kopułą - przekonywał. I dodawał: - Żeby obnosić się z tym zegarkiem i nie wpisać go do deklaracji majątkowej, trzeba być kompletnie pozbawionym rozumu.

CZYTAJ TEŻ: Koniec "zegarkowego" procesu Nowaka. Prokurator żąda 20 tys. zł grzywny >>>