Dziennik.plPolityka

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Końcówka szefa CBA: Bóg z nami, ch... z nimi

2009-10-16 | Ostatnia aktualizacja: 20:25 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Rzecz dotyczyła wydarzeń z grudnia 2006 roku. To wtedy do CBA zgłosił się wiceprezes kontrolowanego przez państwo telekomu Dialog z informacją, że dwóch biznesmenów za łapówkę dla Leppera odrolni każdy grunt w kraju. Kamiński, zamiast natychmiast wszcząć operację specjalną, zwlekał. Uważał, że potrzebował solidniejszych dowodów. Dlatego namówił biznesmena, aby ten nagrał deklaracje "załatwiaczy”. Dopiero gdy dysponował tym nagraniem, Kamiński zwrócił się do prokuratury i sądu o zgodę na rozpoczęcie operacji specjalnej. Na tym właśnie według rzeszowskiego prokuratora polega przestępstwo Kamińskiego.

"Prokurator uznał, że CBA powinno mieć dodatkowe zgody sądu na podsłuchiwanie telefonów dwóch załatwiaczy, gdy ci mieli odebrać prawie 3 miliony łapówki. To wszystko padnie przed sądem. Ale dopiero za dwa, trzy lata" - twierdzi doświadczony prokurator.

Właśnie te zarzuty dały prawną podstawę premierowi Donaldowi Tuskowi do zdymisjonowania szefa CBA. Przeczuwając zbliżający się swój koniec, Kamiński postanowił zagrać va banque. Najpierw rozpętał aferę hazardową, potem stoczniową. "To był przemyślany mechanizm. Najpierw materiały dostało kilka najważniejszych osób w państwie, następnie przecieki opublikowały media sympatyzujące z PiS. Kamiński działa na polityczne zamówienie, chce znów doprowadzić do wyborów" - zżyma się polityk Platformy.

Potężne ciśnienie polityczne będzie odczuwał Paweł Wojtunik, następca Kamińskiego, który zapracował na opinię świetnego policjanta. Grzegorz Schetyna wprost zapowiedział, że w CBA ruszy audyt, który przyniesie dowody na nadużywanie prawa przez Kamińskiego. "Mogą coś znaleźć. Agent, który rozkochał w sobie Sawicką, poznał ją na kursie dla członków rad nadzorczych. Chyba nie przypadkiem wśród jego uczestników nie było ani jednego posła PiS" - mówi nasz rozmówca.

Maciej Duda, Robert Zieliński
Źródło: dziennik.pl
« poprzednia12345

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «