Lider donieckich bojówkarzy Ołeksandr Zacharczenko powiedział, że dojdzie do pacyfikacji Debalcewa, jeśli wojska ukraińskie nie poddadzą się.

Ukraińcy przyznają, że są tam w trudnej sytuacji, ich pozycje są otoczone i regularnie ostrzeliwane. Bojówkarze proponują im, by się poddali, jednak nie ma na to zgody.

Separatyści twierdzą, że w okolicach Debalcewa nie obowiązuje zawieszenie broni, ponieważ nie jest to front, a wewnętrzne terytorium ich samozwańczej republiki, gdyż miasto jest przez nich całkowicie otoczone. Ukraińcy tłumaczą z kolei, że Debalcewe nie jest otoczone, a dotyczy to jedynie pojedynczych posterunków.

Bojówkarze grożą też, że jeżeli wojsk ukraińskie nie będą przestrzegać zawieszenia broni, zajmą Mariupol. Także pod tym miastem wczoraj toczyły się zacięte walki. Zginęło co najmniej dwóch żołnierzy z pułku Donbas.
Ogółem wczoraj Ukraińcy byli ostrzeliwani w Zagłębiu Donieckim 60 razy. Kijów twierdzi, że jego żołnierze tylko odpowiadają ogniem na prowokacje separatystów. Wątpliwe jest zatem, aby dziś rozpoczęło się wycofywanie ciężkiego sprzętu wojskowego. Porozumienia mińskie przewidywały, że dojdzie do tego, jeżeli co najmniej przez jeden dzień będzie przestrzegane zawieszenie broni. 

CZYTAJ TAKŻE: Na Ukrainie trwa rozejm. Bojówkarze nie rezygnują z Debalcewa>>>