Dziennik nawiązuje do wtorkowej publikacji "Rzeczpospolitej" o domniemanym wykryciu śladów materiałów wybuchowych w szczątkach polskiego samolotu i reakcji, jaką wywołał ten tekst w Polsce.
- przekazuje "NG".
Rosyjski dziennik podkreśla, że
"NG" przypomina, że składająca się z posłów PiS grupa parlamentarna badająca tragedię smoleńską podważa oficjalne ustalenia śledztwa i utrzymuje, że katastrofę Tupolewa poprzedziły wybuchy na pokładzie.
- konstatuje dziennik.
W ocenie "NG" dopóki nie zostaną zakończone badania laboratoryjne, dopóty będzie się utrzymywać obecne napięcie. - wskazuje moskiewski dziennik.
Z kolei "Izwiestija" poinformowały, że wiceprzewodniczący Komisji Obrony Dumy Państwowej, izby niższej parlamentu Federacji Rosyjskiej, Franz Klincewicz
Gazeta podała, że zdaniem Klincewicza, reprezentującego prokremlowską partię Jedna Rosja,
- przekazały "Izwiestija".
Rosyjski dziennik poinformował również, iż Klincewicz zapowiedział, że
O tym, że na wraku Tupolewa znaleziono ślady trotylu, poinformowała we wtorek "Rzeczpospolita". Według gazety grupa polskich śledczych, która niedawno przez miesiąc ponownie badała wrak na terytorium Rosji, znalazła na szczątkach samolotu liczne ślady materiałów wybuchowych.
Gazeta napisała, że badania, przeprowadzone przez prokuratorów we współpracy z ekspertami z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego oraz CBŚ, wykazały ślady trotylu i nitrogliceryny, m.in. na 30 fotelach samolotu.
"Rz" zaznaczyła, że eksperci nie są w stanie stwierdzić, w jaki sposób na wraku maszyny znalazły się ślady trotylu i nitrogliceryny; biorą pod uwagę hipotezy, według których osad z materiałów wybuchowych mógłby pochodzić z niewybuchów z okresu II wojny światowej.
Po południu, po konferencji prasowej szefa Wojskowej Prokuratury Okręgowej płk Ireneusza Szeląga, który zdementował te doniesienia, "Rzeczpospolita" oświadczyła, że się pomyliła, pisząc o trotylu i nitroglicerynie. - oznajmiła, zaznaczając, że
W niedzielę w Warszawie poinformowano o śmierci Remigiusza Musia - technika pokładowego Jaka-40, który 10 kwietnia 2010 roku lądował w Smoleńsku przed prezydenckim Tu-154M. Ciało 42-letniego Musia znalazła żona w piwnicy w bloku w Piasecznie, w którym mieszkali.
Następnego dnia stołeczna prokuratura podała, iż sekcja zwłok wykazała, że popełnił on samobójstwo. Nie stwierdzono obrażeń, które wskazywałyby na udział osób trzecich - przekazała prokuratura.