Amerykanin Ron Garan i Rosjanie Andriej Borisenko i Aleksandr Samokutjajew, którzy przebywali na ISS od kwietnia wylądowali o godz. 10 czasu miejscowego (godz. 6 czasu polskiego) na kazachskim stepie około 150 km na południowy wschód od miasta Żezkazgan. Spędzili na orbicie 164 dni.

Jak podkreśla Associated Press nie odbyło się bez nerwów. Na kilka minut utracono kontakt z kapsułą po tym jak zeszła ona z orbity.

Kolejna załogowa misja Sojuza na Międzynarodową Stację Kosmiczną zaplanowana jest na listopad.

Jak pisze Reuters następcy Garana, Borisenki i Samokutjajewa - Amerykanin Dan Burbank i Rosjanie Anton Szkaplerow i Anatolij Iwaniszyn - mieli przybyć na ISS 24 września, ale ich lot został odłożony z powodu wypadku, do którego doszło 24 sierpnia, kiedy na stację miał polecieć misja bezzałogowa. Wówczas wynosząca zaopatrzenie rakieta uległa po starcie zniszczeniu. Zanim w kosmos ponownie polecą ludzie planowana jest jeszcze jedna misja bezzałogowa.

Po wycofaniu z użycia amerykańskich promów kosmicznych latem tego roku załogi mogą dostać się na niedawno ukończoną, wartą około 100 mld dol., jedynie za pomocą rosyjskich rakiet. Jak podkreśla Reuters, Chiny, jedyny inny kraj który jest obecnie w stanie wysyłać ludzi w kosmos, nie należą do projektu.

Na razie NASA planuje płacić Rosji 50 mln dol. za każdego astronautę, dopóki amerykańskie firmy nie będą w stanie zaproponować podobnych usług.