Dziennik Gazeta Prawana logo

Wiadomości - Opinie

Łukasz Bąk: Sportowe audi? Grzybobranie jest ciekawsze

13 stycznia 2017
Łukasz Bąk: Sportowe audi? Grzybobranie jest ciekawsze
Gdy kilkanaście lat temu, jeszcze jako nastolatek, mieszkałem daleko na południu Polski, nikogo nie dziwiło, że na Wszystkich Świętych spadało dwa metry śniegu, który topniał dopiero w okolicach Bożego Ciała. Żadna telewizja nie informowała przez cały tydzień na żółtym pasku z adnotacją „PILNE”, że na zewnątrz jest -20 stopni Celsjusza. Bo dla wszystkich naturalne było, że „jak jest zima, to musi być zimno”. Nikomu nie przyszło nawet do głowy, żeby zamknąć szkoły – po prostu udawaliśmy się na lekcje na nartach biegowych, co było doskonałym treningiem przed zajęciami z WF-u. A te polegały na ręcznym odśnieżaniu terenu wokół szkoły. W samych T-shirtach, dzięki czemu przez cały następny rok nie mieliśmy nawet najmniejszego kataru. 

Polityczny biespriedieł. Gdzie leży granica działań Rosji?

12 stycznia 2017
Polityczny biespriedieł. Gdzie leży granica działań Rosji?
Biespriedieł to pojęcie pochodzące z fieni, rosyjskiej gwary więziennej. Grypsera definiuje ten termin jako działanie bez uwzględniania nawet minimalnych reguł gry. Amoralność w postępowaniu wobec wszystkiego i wszystkich. Jeśli z kimś współpracujesz i jesteś jego dłużnikiem, zdradź go, aby nie czuł się zbyt pewnie. Jeśli chcesz z kimś wejść w biznes, zaproś go do domu publicznego i nagraj. Film zatrzymaj, by w odpowiednim momencie móc go wysłać żonie swojego wspólnika. Donoś na przyjaciół i równocześnie zapewniaj, że gardzisz konfidentami i nigdy nie zdecydowałbyś się na współpracę z milicją czy więziennymi klawiszami. Jeśli ktoś jest silny albo zwyczajnie oporny i nie potrafisz się z nim porozumieć, po prostu go zabij.

Łukasz Bąk: Alkohol? Narkotyki? Dopalacze? Znacznie groźniejszy jest katar

05 stycznia 2017
Łukasz Bąk: Alkohol? Narkotyki? Dopalacze? Znacznie groźniejszy jest katar
Przez cały okres świąteczno-noworoczny moja rodzina nieskutecznie odpierała ataki jakiegoś paskudztwa. Gdy wy wsuwaliście bożonarodzeniowy bigos, my tratowaliśmy siebie pod drzwiami toalety. Gdy łamaliście się opłatkiem, my dzieliliśmy się ostatnimi tabletkami aspiryny. Kiedy wy wznosiliście noworoczny toast kieliszkami szampana, my opróżnialiśmy kolejne kubki z gripexem i buteleczki z syropami. A gdy w całym kraju w górę wystrzeliły fajerwerki, osobiście miałem wrażenie, że wszystkie eksplodują w samym centrum mojej głowy. Oczywiście postanowiliśmy się poradzić lekarza. Ten stwierdził, że to zwykła grypa i jedyne, co uznał za słuszne nam przepisać, to trzy palety witaminy C i jeden kontener chusteczek higienicznych.