Dziennik Gazeta Prawana logo

Marcinkiewicz podsłuchiwany, ale legalnie?

10 lipca 2008, 15:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marcinkiewicz podsłuchiwany, ale legalnie?
Inne
Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie zlecenia podsłuchiwania Kazimierza Marcinkiewicza. Problem w tym, że na razie nie wiadomo dlaczego. Lakoniczny komunikat brzmi: "brak cech przestępstwa". Co to oznacza? Albo Lech Kaczyński tuż po wyborze na prezydenta zlecił podsłuchiwanie byłego premiera, ale robiąc to, nie przekroczył swoich uprawnień, albo nie podsłuchiwał, więc nie ma o czym mówić.

"Ustalono, że zdarzenie nie zawierało znamion występku z art. 231 kk ani też z żadnego innego czynu zabronionego" - tłumaczy dziennikowi.pl Katarzyna Szeska z warszawskeij prokuratury. Nie chce jednak podać żadnych szczegółów, bo postanowienie jest nieprawomocne, a jego treść nie jest znana stronom.

Na pytanie, czy owo "zdarzenie" można rozumieć jako fakt zlecenia podsłuchiwania Marcinkiewicza, odparła, że to "nadinterpretacja". "Przyczyną każdego postępowania sprawdzającego, jest jakieś zdarzenie, tak jest i w tym wypadku" - tłumaczyła dziennikowi.pl.

Postępowanie sprawdzające prowadzono na podstawie artykułu 231 kodeksu karnego: "Funkcjonariusz publiczny, który - przekraczając uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków - działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech". Za podżeganie odpowiada się tak samo jak za samo przestępstwo.

"Lech Kaczyński prosił Witolda Marczuka o zbieranie materiałów na mój temat" - mówił w maju w wywiadzie dla DZIENNIKA były premier. "Słyszałem w trzech niezależnych źródłach: od polityka, ze średniego szczebla służb i pośrednio także od samego Marczuka" - opowiadał Kazimierz Marcinkiewicz, ale od razu dodał, że szef ABW odmówił Lechowi Kaczyńskiemu.

Zdaniem byłego premiera informacje na jego temat potrzebne były nie tyle prezydentowi, co jego bratu - Jarosławowi Kaczyńskiemu. "Lech Kaczyński nigdy nie ukrywał, również w wielu rozmowach ze mną, że marzy, by premierem był jego brat" - mówił DZIENNIKOWI Marcinkiewicz.

"To zupełna nieprawda", "taka sytuacja nie miała miejsca" - odpierał zarzuty sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Michał Kamiński. Zarzutom zaprzeczył też sam Marczuk.

Po tym wywiadzie sprawą błyskawicznie zajęła się prokuratura. Sprawdzała, czy Lech Kaczyński "podżegał funkcjonariusza publicznego do przekroczenia uprawnień". Wykorzystanie służb specjalnych w sposób, o jakim mówił były premier, jest bowiem nielegalne.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski mówił wtedy, że jeśli Marcinkiewicz kłamie, mógłby za to odpowiedzieć. Dodał, "że prokuratura przesłucha Marcinkiewicza w pierwszej kolejności; wystąpi też o domniemaną notatkę Marczuka".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj