Dziennik Gazeta Prawana logo

Naszym żołnierzom pali się grunt pod nogami

Ghazni to piąta pod względem aktywności rebeliantów prowincja Afganistanu. Dane mówią same za siebie. Jeszcze przed przeprowadzką do czterech górskich baz polskich żołnierzy jesienią 2008 roku liczba aktów przemocy wzrastała w ekspresowym tempie. Zestawiając ze sobą lata 2008 i 2007, ataki na afgańskie siły bezpieczeństwa i zagraniczne oddziały wzrosły o 100 proc.

W tym roku prawdopodobnie zostanie pobity rekord: zbliżają się wybory i do starć z planującymi je zerwać rebeliantami dochodzi niemal codziennie.

Dane obrazujące skalę przemocy to zresztą tylko część problemu. Z sondaży przeprowadzonych przez UNHCR wśród lokalnej ludności wynika, że Ghazni jest na czwartym miejscu wśród prowincji najbardziej podatnych na talibską propagandę. Wyprzedzają je tylko absolutne bastiony rebelii - prowincje Kandahar, Helmand i Nurystan.

Od wiosny tego roku w Ghazni niemal przez cały czas polskie oddziały prowadzą operacje, które mają udowodnić, że tak. Założenie polskiego dowództwa jest jasne: lokalna ludność musi uwierzyć, że to nie talibowie są panami sytuacji - nie należy więc opowiadać się po ich stronie, tylko po stronie legalnych władz.

>>>Ranni żołnierze mają pretensje do rządu

26 lipca zakończono operację "Clean Space" (Czysty Teren), która miała oczyścić położony na północny wschód od stolicy prowincji - miasta Ghazni - pasztuński dystrykt Raszidan. Wcześniej prowadzono antytalibską akcję "Eagle Feather" (Orle Pióro). W dystrykcie Adżristan wciąż trwa operacja "Over the Top" (Przez Szczyt). Właśnie podczas niej talibowie dokonali zasadzki na złożony z Polaków i Afgańczyków oddział, w którym zginął polski kapitan, a rannych zostało czterech innych polskich żołnierzy.

Wojsko zapewnia, że akcje takie jak "Over the Top" czy "Clean Space" przynoszą zakładane rezultaty. " - mówił nam jeden z oficerów polskiego Dowództwa Operacyjnego, które odpowiada za misję afgańską. Problem jednak w tym, że żadna z takich akcji wcale nie przetrzebia szeregów talibskich. Ofiar po stronie przeciwnika jest niewiele, bo ten za każdym razem woli wycofać się w góry i skutecznie atakować z ukrycia - dokładnie tak, jak było w poniedziałek.

Część dystryktów w polskiej prowincji jest w całości w rękach talibów. Sztandarowym przykładem jest położona najbardziej na południe Nawa. Nie ma tu ani jednego posterunku afgańskiej policji, nie stacjonuje tu afgańskie wojsko, a polskie oddziały nie prowadzą żadnych działań. Wojsko tłumaczy, że Nawa w zasadzie nie ma znaczenia strategicznego: jest oddalona od przebiegającej przez Ghazni drogi Kabul - Kandahar, której bezpieczeństwo jest priorytetem Polaków. Jednak to właśnie ten dystrykt stał się niedawno dla Amerykanów problemem numer jeden w Afganistanie, gdy okazało się, że ich żołnierz - stacjonujący w Paktice Bowe R. Bergdahl - został porwany i najprawdopodobniej uwięziony w Nawie.

Okazało się, że nie ma żadnego rozpoznania terenu, brakuje informatorów, którzy mogliby być pomocni w odnalezieniu szeregowca, a dystrykt jest minipaństwem talibskim z własnymi sądami, systemem zbierania podatków i tzw. nocnymi listami (Szabnamah) przestrzegającymi lokalną ludność przed wchodzeniem w jakiekolwiek układy z okupantami. Przyzwolenie na utrzymanie takich - jak nazywają to Amerykanie - bezpiecznych nieb (safe havens) oznacza tylko jedno: o pełnej stabilizacji w Ghazni nie może być mowy.

Do niedawna podobnym do Nawy, bezpiecznym niebem talibów był Adżristan - dystrykt, w którym talibowie zorganizowali poniedziałkową zasadzkę na mieszany polsko-afgański patrol. Adżristan przez lata był zaliczany do grupy najtrudniejszych rejonów Ghazni. Dolinę górskiej rzeki Dżikhai zamieszkują Pasztuni z plemienia Mułła Chil, którzy stanowią 97 proc. ludności 60-tysięcznego dystryktu. Od czasu obalenia talibów w 2001 roku rząd w Kabulu miał problem z zainstalowaniem tu wiernych sobie władz lokalnych. Co najmniej dwa razy w ciągu ostatnich dwóch lat Adżristan wpadał w ręce rebeliantów, a stacjonujące w stolicy dystryktu Sangarze (co po persku znaczy "barykada") nieliczne oddziały wojska i policji musiały salwować się ucieczką.

Od momentu gdy zagraniczne oddziały stacjonują w Adżristanie, w dystrykcie jest spokojniej. Jednak kiedy tylko opuszczą dolinę i położoną na wysokości 2600 m n.p.m. stolicę, z gór wracają rebelianci. Jak pisze w swoim raporcie UNHCR, większość mieszkańców szczerze ich popiera. Szczególnym szacunkiem cieszą się skłócony z rządem w Kabulu "pan wojny" Gulbuddin Hekmatiar i jego fundamentalistyczne ugrupowanie Hezb-e-Islami.

>>>Więcej polskich żołnierzy w Afganistanie?

Jak powiedział nam jeden z oficerów, talibowie od pewnego czasu dysponują komputerami artyleryjskimi pozwalającymi precyzyjnie namierzać cele. Na tym jednak nie koniec: postęp dotyczy również łączności - rozmowy między oddziałami są kodowane, a polscy specjaliści od tzw. SIGINT - czyli nasłuchu elektronicznego - mają coraz większe problemy z rozszyfrowaniem planów przeciwnika.

Wojskowi nie pozostawiają złudzeń: niezależnie od tego, czy zaplanowane na 20 sierpnia afgańskie wybory prezydenckie i lokalne odbędą się, może się okazać że Prowincja okazała się znacznie bardziej skomplikowana, niż zakładano przed przeprowadzką oddziałów z sąsiednich Paktiki i Paktii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew Parafianowicz
Dziennikarz specjalizujący się w tematyce międzynarodowej i redaktor DGP
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNaszym żołnierzom pali się grunt pod nogami »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj