Kierownictwo prezydenckiego BBN spodziewało się, że od ministra Klicha, który stracił zaufanie do Skrzypczaka, otrzyma komplet dokumentów na temat wojskowego: : szefa sztabu gen. Franciszka Gągora oraz ministra Klicha, wyrażającymi stanowisko w tej sprawie.
>>>Kto kłamie? Skrzypczak czy Klich
którzy spotkali się w Jarocinie na pogrzebie kpt. Daniela Ambrozińskiego, poległego w Afganistanie.
>>>Skrzypczak: Nie daruje kłamstwa Klichowi
Szczygło, który na wniosek ministra Klicha przygotowuje jego spotkanie z prezydentem, chciał też wiedzieć, czy Donald Tusk popiera odwołanie generała. Jednak we wtorek, jak się dowiadujemy, minister obrony nie potrafił mu udzielić na to pytanie odpowiedzi. Szczygło chciał też wiedzieć, kogo szef MON zaproponuje na miejsce Skrzypczaka, jeśli zdecyduje się zakończyć z nim współpracę.
Nie otrzymał jednak tych informacji od Klicha. - mówi nam rzecznik BBN Jarosław Rybak.
Minister Klich wezwał Skrzypczaka na dywanik. Spotkanie trwało ponad dwie godziny, później minister nie odbierał telefonów. A generał wyszedł z niego wyraźnie podenerwowany. Zgodził się z poglądem ministra, że swoją krytykę na temat systemu zakupów dla armii wyraził w niewłaściwym miejscu i czasie (po raz pierwszy stało się to w niedzielę podczas powitania ciała poległego żołnierza).
czytaj dalej
- powiedział generał. Kolejne jego spotkanie - z ministrem Szczygłą - trwało już krócej.
Szczygło przyznał, że jemu także, gdy był szefem MON, trudno było współpracować ze Skrzypczakiem, ale uznał, że . Wyraził nadzieję, że podczas dzisiejszego spotkania z prezydentem Klich przedstawi swoje stanowisko w sprawie generała. Odbędzie się ono w sopockim Belwederku o godz. 13.00.
Co na to wszystko premier Tusk? Rzecznik rządu Paweł Graś poinformował, że premier nie zajmie stanowiska, bo "decyzja należy do kompetencji szefa MON i prezydenta". Stwierdził, że generał powiedział o parę słów za dużo, bo być może . Dodał jednak: "my to rozumiemy".
Brak opinii Tuska budzi zdziwienie w otoczeniu prezydenta. - powiedział nam szef kancelarii prezydenta Władysław Stasiak. Zasugerował, że konflikt dotyczący Sił Zbrojnych może być dużo głębszy. Podobnie uważa wiceszef BBN Witold Waszczykowski.
Nie wiadomo, czy chodzi o pozycję samego ministra. Proszę zwrócić uwagę na postępowanie premiera, który leci do Afganistanu i nie bierze ministra ze sobą!" - mówi.
czytaj dalej
p
Nie wiem.
Opinii dotyczących tego, co ostatnio się wydarzyło. Opinii do szefa sztabu generała Gągora i ministra Klicha.
W wojsku jest droga służbowa. Kiedy żołnierz występuje z jakąś prośbą, to jego zwierzchnicy przekazując ją dalej, powinni chociażby napisać - popieram albo nie. Ale to wymaga pewnego
wysiłku i widać, że jest z tym problem.
Jak zwykle u ministra Klicha z braku decyzyjności. Wyraźnie widać, że minister obrony narodowej i premier chcą umyć ręce w tej sprawie.
Tak.
Chociażby to, że to rząd musiałby podejmować decyzję w sprawie odwołania generała, który jest osobą ważną, poważną i poważaną.
Nie z politycznego, tylko z PR-owskiego.
Prezydent chce wiedzieć, co sądzi rząd. Ja niczego nie muszę zmieniać w swojej opinii, a niektórzy, jak zobaczyli, że mogą stracić PR-owsko, zaczynają kluczyć i mają problem.
czytaj dalej
Rząd oczywiście. Dlaczego minister Graś mówi, że premier nie będzie w tej sprawie podejmował decyzji, tylko zostawia to ministrowi i prezydentowi. Przecież zgodnie z procedurą musi podjąć
decyzję, kontrasygnując bądź nie decyzję prezydenta.
Moje wspólne wystąpienie wynika z szacunku dla pana generała i tego, że go cenię. W ogóle cenię dowódców sił zbrojnych. Za moich czasów podlegali oni bezpośrednio ministrowi, a nie
szefowi sztabu i mieli dostęp do ministra. Korzystali z tego i na bieżąco rozwiązywaliśmy problemy. Nie musiało się to toczyć poprzez sztab, bo z tego wynika, że decyzje nie są podejmowane
tygodniami. To jest teraz problem.
Tego właśnie chcemy się dowiedzieć od rządu.
Najpierw usłyszy ją pan prezydent.
Już mówiłem, że na każdej decyzji potrzebna jest kontrasygnata premiera. Jeśli oni generała tak krytykują, to jak pan sobie wyobraża, że premier zgodzi się powołać generała na drugą
kadencję. Przecież słychać, co o generale mówi minister Klich.
Mogę tylko powiedzieć, że nie chciałbym, żeby dobrzy żołnierze odchodzili z wojska, bo rządzą nami amatorzy.
•Aleksander Szczygło, b. minister obrony. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego