Marszałek województwa podkarpackiego Mirosław K. zatrzymany. Decyzję podjęła prokuratura apelacyjna w Lublinie, gdzie wczoraj marszałek był przesłuchiwany.
Prokurator Grzegorz Janicki powiedział Trójce, że ma to związek z lutową kontrolą w urzędzie marszałkowskim. Śledztwo dotyczy powoływania się na wpływy w instytucjach samorządowych i państwowych, pośredniczenia przy załatwianiu spraw za korzyści majątkowe i osobiste oraz ich obietnice i udzielania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne.

Jesteśmy zaskoczeni całą sytuacją - tłumaczy portalowi dziennik.pl Krzysztof Kosiński, rzecznik partii. Jeśli zarzuty się potwierdzą, to marszałek powinien zrezygnować z funkcji. Jeśli tego nie zrobi, to sejmik odwoła go ze stanowiska - wyjaśnia. Zapytany, czy Mirosław K. zostanie wyrzucony z komitetu wykonawczego partii, odpowiedział: Nie chcę nic mówić na ten temat. Oczywiście, jeśli zarzuty się potwierdzą, sprawa będzie jasna - dodał.

Czy w sprawie zatrzymania wicepremier Janusz Piechociński będzie domagał się wyjaśnień od szefa rządu? Od wyjaśnienia tej sprawy jest sąd, prokuratura Nie powinna się dziać na płaszczyźnie politycznej - mówi serwisowi dziennik.pl Kosiński.

W połowie lutego do gabinetu marszałka oraz jego mieszkania weszli funkcjonariusze CBA. Miało to związek z prokuratorskim postępowaniem, które ma dotyczyć dotacji unijnych, zagranicznych wyjazdów służbowych marszałka oraz polityki zatrudnienia w urzędzie marszałkowskim.