Dziennik Gazeta Prawana logo

Kiedy przyszło CBA, marszałek był w Rio...

23 kwietnia 2013, 12:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mirosław K.
Mirosław K./Agencja Gazeta
"Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że najważniejsze jest dla mnie dobro regionu" - mówił w lutym marszałek Podkarpacia Mirosław K. Półtora tygodnia wcześniej jego biuro i mieszkanie przeszukało CBA. On sam był wówczas z żoną na wakacjach w Rio de Janeiro. Minęły dwa miesiące i marszałek, a zarazem członek najwyższych władz PSL, usłyszał zarzuty korupcyjne.

Śledztwo miało się ciągnąć od 2011 roku. Najpierw prowadziła je podkarpacka policja, potem przejęło je CBA i prokuratura apelacyjna. Na początku mało kto wierzył, że sięgnie ono aż marszałka K. Jak opisywała "Gazeta Wyborcza", wszystko zaczęło się od założenia podsłuchu krewnemu polityka. Z nagranych rozmów wynikało, że obiecywano mu wygranie przetargów na inwestycje w gminie Wiązownica. Wśród zapewniających o dotacjach i zwycięstwach miał być Mirosław K.

Wtedy okazało się, że sprawa nie dotyczy jednej tylko leżącej niedaleko Jarosławia gminy. CBA jednak z wejściem do urzędu czekało. Agenci pojawili się w nim dopiero, gdy Mirosław K. pojechał do Brazylii na wakacje. CBA sprawdzało dokumenty dotyczące udzielania dotacji, zatrudniania pracowników i zagranicznych delegacji.

O tym, że przyznawanie dotacji jest ustawione, mówiło się w regionie od dawna. - - takie opinie mieszkańców Podkarpacia cytował serwis nowiny24.pl. Skarżyć mieli się przede wszystkim właściciele przedsiębiorstw, które bez powodzenia startowały w przetargach albo starały się o dotacje z urzędu. - - mówił jeden z nich, proszący o zachowanie anonimowości. 

Co na to sam marszałek? Po powrocie z Rio de Janeiro potrzebował kilku dni, by spotkać się z dziennikarzami i wytłumaczyć z akcji z CBA w urzędzie. Przekonywał, że nie wie, po czyich doniesieniach wszczęto śledztwo. - - mówił. 

Jego rzecznik zaś tłumaczył, że owszem, marszałek dużo podróżuje, ale zawsze są to wyjazdy związane z pracą. 

Wczoraj CBA zatrzymało Mirosława K., a prokuratura postawiła mu zarzuty korupcyjne, zagrożone karą od 8 do 10 lat więzienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj